[PIŁKA RĘCZNA] MKS Wieluń – KS AZS AWF Warszawa 31:30 – rewanż gospodarzy w I Lidze Mężczyzn (Grupa C)

[PIŁKA RĘCZNA] MKS Wieluń – KS AZS AWF Warszawa 31:30 – rewanż gospodarzy w I Lidze Mężczyzn (Grupa C)

Trzy zwycięstwa w czterech poprzednich bezpośrednich spotkaniach dawały warszawskim akademikom dobry punkt odniesienia przed kolejną odsłoną tej rywalizacji. Tym razem jednak KS AZS AWF Warszawa przegrał na wyjeździe z MKS Wieluń 30:31 w ósmej kolejce I Ligi Mężczyzn (Grupa C). Goście wygrali drugą połowę, ale nie wystarczyło to do odrobienia całej straty z pierwszych trzydziestu minut.

Majowe spotkanie tych zespołów zakończyło się po myśli warszawian. Szóstego maja AZS zwyciężył u siebie 36:34, a przewaga w bilansie ostatnich czterech meczów należała właśnie do niego. Środowy wyjazd do Wielunia, 28 października, dopisał do tej historii inne zakończenie. Znów różnica była niewielka, lecz tym razem to gospodarze mogli cieszyć się z wygranej.

Z perspektywy Warszawy najbardziej żal tego, jak blisko było korzystnego wyniku. Jedna bramka różnicy przy dorobku trzydziestu trafień pokazuje skalę niedosytu, choć sam rezultat nie opowiada jeszcze całej historii. Jej podstawą były dwie różne połowy: pierwsza wygrana przez wielunian trzema golami i druga, w której lepszy bilans mieli przyjezdni.

Trzy bramki zapasu MKS, dwie odrobione przez AZS

Pierwsza część zakończyła się wynikiem 15:12 dla MKS. To właśnie wtedy gospodarze zbudowali przewagę, która ostatecznie wystarczyła im do zwycięstwa. Warszawianie schodzili na odpoczynek z koniecznością odrabiania strat. Trzy gole nie przekreślały ich szans, ale oznaczały, że samo dotrzymanie kroku miejscowym w dalszej części spotkania nie mogło już wystarczyć.

Druga połowa przyniosła odpowiedź akademików. AZS zdobył w niej osiemnaście bramek, a stracił szesnaście. W porównaniu z pierwszą odsłoną warszawianie zwiększyli więc swój dorobek o sześć trafień. To istotna różnica: ich atak dał zespołowi możliwość zmniejszenia dystansu, mimo że również wielunianie zakończyli tę część z większą liczbą goli niż pierwszą.

Wygrana drugiej połowy 18:16 pozwoliła odrobić dwie z trzech bramek straty. Do remisu zabrakło jednej. W tym prostym rachunku mieści się najważniejszy sportowy obraz spotkania: gospodarze skorzystali z zapasu wypracowanego wcześniej, a goście poprawili wynik, lecz nie zdołali odwrócić ostatecznego rozstrzygnięcia. MKS zdobył łącznie 31 bramek, AZS odpowiedział trzydziestoma.

Dla kibiców ze stolicy to porażka pozostawiająca inny niedosyt niż spotkanie, w którym rywal wyraźnie góruje wynikiem. Akademicy mieli lepszą drugą połowę, jednak o wyniku decydował dorobek z pełnych sześćdziesięciu minut. Piętnaście straconych goli przed odpoczynkiem i kolejnych szesnaście później złożyło się na barierę, której tym razem nie udało się pokonać.

Codziennie nowe informacje z Warszawy publikujemy na echowarszawy.pl. Planujesz wolny czas? Aktualne wydarzenia i imprezy znajdziesz zawsze na echowarszawy.pl/wydarzenie.

Historia po stronie warszawian, tabela po stronie wielunian

Ligowy kontekst przemawiał natomiast za MKS. Wielunianie zajmują trzecie miejsce z osiemnastoma punktami, podczas gdy AZS jest dziewiąty i ma siedem punktów. Ta różnica pokazuje, dlaczego wyjazd nie należał do łatwych, niezależnie od korzystnego dla warszawskiego zespołu bilansu wcześniejszych bezpośrednich spotkań. Gospodarze dołożyli do tej rywalizacji zwycięstwo odpowiadające ich wyższej pozycji.

O możliwościach MKS sporo powiedział już mecz z 11 października. Wielunianie pokonali wtedy KSSPR Końskie 34:29, kończąc serię rywala bez porażki i odbierając mu pozycję lidera. Był to wyraźny sygnał, że potrafią skutecznie rywalizować z zespołem zajmującym najwyższe miejsce w tabeli. Warszawianie jechali więc do przeciwnika mającego niedawno za sobą wartościowe zwycięstwo.

AZS miał z kolei świeżo w pamięci znacznie trudniejszy wyjazd do Końskich. Siedemnastego października przegrał tam 28:46. Na tym tle wynik z Wielunia oznacza zdecydowanie mniejszą stratę do gospodarzy, choć nie zmienia najważniejszego: także tym razem akademicy wrócili bez zwycięstwa. Dobra druga połowa pozostaje elementem, na którym można budować, nie zastąpi jednak punktowej zdobyczy.

Warszawianom zostaje zatem bliski wynik i świadomość, że odrobili większość strat. Wielunianom – zwycięstwo 31:30 oraz udany rewanż za majową porażkę. Historia tej pary nadal sprzyja AZS, ale jej najnowszy rozdział należy do MKS.

MKS WieluńStatystykaKS AZS AWF Warszawa
31Bramki30
15I połowa12
16II połowa18
3Pozycja9
18Punkty7
Ładuję tabelę…
Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji