[PIŁKA RĘCZNA] Enea Orlęta Zwoleń – KS AZS AWF Warszawa 40:23. Gospodarze w czołówce I Ligi Mężczyzn (Grupa C)

[PIŁKA RĘCZNA] Enea Orlęta Zwoleń – KS AZS AWF Warszawa 40:23. Gospodarze w czołówce I Ligi Mężczyzn (Grupa C)

Pięć punktów dzieli teraz oba zespoły w tabeli, a sobotni mecz pokazał, skąd bierze się ten dystans. Enea Orlęta Zwoleń wygrały u siebie z KS AZS AWF Warszawa 40:23 i zajmują drugie miejsce w grupie C I Ligi Mężczyzn z dorobkiem sześciu punktów. Warszawianie są na jedenastej pozycji z jednym punktem. Dla stołecznych kibiców to trudny wynik, zwłaszcza że przyjezdni ani razu nie zdołali doprowadzić do remisu.

Orlęta mają za sobą dwa zwycięstwa i żadnej porażki, natomiast AZS AWF po trzech rozegranych spotkaniach wciąż czeka na pierwszą wygraną. Różnicę widać również w bramkach: bilans zespołu ze Zwolenia to 81:44, warszawian – 76:106. W trzeciej kolejce goście mieli więc okazję zmniejszyć dystans do drużyny z czołówki. Zamiast tego wrócili z wysoką przegraną.

Dla Orląt to potwierdzenie dobrego wejścia w rozgrywki. Po wyjazdowej wygranej nad Startem Konin zespół ze Zwolenia znalazł się na czele grupy C, a obecnie zajmuje drugie miejsce. W Warszawie obraz początku sezonu jest inny: AZS AWF zdobył punkt w trzech meczach i stracił już 106 bramek. Sobotnie spotkanie nie zmniejszyło dystansu między drużynami, lecz pokazało go także na parkiecie.

Szybkie prowadzenie Orląt, osiem bramek różnicy na półmetku

Gospodarze objęli prowadzenie na początku spotkania i utrzymali je do końcowej syreny. AZS AWF nie wyszedł na prowadzenie ani nie doprowadził do remisu, więc warszawianie przez cały mecz musieli szukać sposobu na odrobienie strat. Do połowy Zwoleń wypracował osiem bramek przewagi – było 19:11.

Ta pierwsza część ustawiła przed gośćmi trudne zadanie. Jedenaście trafień pozwalało jeszcze myśleć o lepszym wyniku, ale wymagało znacznie skuteczniejszej gry w ataku i ograniczenia strat w obronie. Gospodarze schodzili natomiast z parkietu z wyraźną zaliczką. Co ważne, ich przewaga nie była efektem jednego późnego zrywu – od początku to warszawianie gonili wynik.

Siedemnastobramkowa różnica i niewykorzystane karne

W drugiej połowie obraz meczu nie zmienił się na korzyść przyjezdnych. Zwoleń zdobył kolejne 21 bramek, AZS AWF odpowiedział 12 trafieniami. Gospodarze wygrali zatem obie części spotkania, a różnica urosła z ośmiu do siedemnastu goli. Z perspektywy Warszawy szczególnie szkoda rzutów karnych: goście wykorzystali tylko jedną z pięciu prób. Orlęta podchodziły do linii trzykrotnie i za każdym razem trafiały.

Same rzuty karne nie tłumaczą siedemnastobramkowej różnicy, ale dobrze pokazują, dlaczego warszawianom trudno było poprawić wynik. Cztery niewykorzystane próby to cztery okazje, które nie przyniosły gola, podczas gdy gospodarze nie pomylili się ani razu. Przy ośmiu bramkach straty na półmetku każda taka sytuacja miała dla gości znaczenie. Tymczasem Zwoleń zdobył w drugiej części jeszcze więcej bramek niż w pierwszej.

Dla zespołu ze Zwolenia wysoka skuteczność nie jest w tym sezonie nowością. Rozgrywki rozpoczął 12 września wyjazdowym zwycięstwem nad Startem Konin 41:21. Kilka tygodni wcześniej kadra gospodarzy została uzupełniona o bramkarza Krystiana Matusiaka, a drużyna rozegrała trzy sparingi. Sobotni wynik to kolejny mocny rezultat Orląt w pierwszych tygodniach ligi.

Również historia ostatnich spotkań tych drużyn przemawiała za gospodarzami. Wygrali cztery z poprzednich pięciu meczów z warszawskim zespołem, w tym 39:28 u siebie 26 lutego tego roku. Teraz przewaga okazała się jeszcze większa. AZS AWF pozostaje z jednym punktem i konkretnym zadaniem na kolejne występy: poprawić skuteczność, by częściej dotrzymywać kroku rywalom z górnej części tabeli.

Enea Orlęta ZwoleńStatystykaKS AZS AWF Warszawa
40Bramki23
19I połowa11
21II połowa12
2Pozycja11
6Punkty1
Ładuję tabelę…

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły