Rowerowy Maj ruszył w Wilanowie. Rekordowa frekwencja na starcie

Rowerowy Maj ruszył w Wilanowie. Rekordowa frekwencja na starcie

Na szkolnym placu w Wilanowie rowery stanęły w jednym szeregu z dziecięcym gwarem. Ruszył Rowerowy Maj, a wraz z nim wrócił prosty sprawdzian codziennych nawyków – czy do szkoły da się dojechać na dwóch kółkach, bez samochodowej rutyny. To już dziewiąta edycja, ale emocje nie słabną, bo stawką są nie tylko naklejki. Chodzi o ruch, samodzielność i poranny rytm, który zostaje na dłużej.

  • Rekordowa liczba placówek ustawiła poprzeczkę bardzo wysoko
  • Naklejki, serwisy i piknik mają trzymać dzieci w ruchu
  • Pomysł z Gdańska urósł do miejskiej codzienności

Rekordowa liczba placówek ustawiła poprzeczkę bardzo wysoko

W tegorocznej odsłonie kampanii bierze udział niemal 190 tysięcy uczniów, przedszkolaków i nauczycieli z 586 warszawskich placówek. To największa liczba w historii akcji w stolicy. W praktyce oznacza to 330 przedszkoli i 256 szkół podstawowych, czyli o 39 placówek więcej niż rok wcześniej.

Start wydarzenia wyznaczono w Szkole Podstawowej nr 300 im. Wandy Rutkiewicz w Wilanowie. Obok uczniów pojawiły się też dzieci z pobliskiego Przedszkola nr 427 „Kraina Radości”. To właśnie tam, na dobrze znanym szkolnym gruncie, kampania dostała pierwszy impuls i od razu pokazała swój lokalny charakter.

„Cieszy mnie rosnąca popularność akcji” – mówił Rafał Trzaskowski.

Prezydent Warszawy podkreślał, że Rowerowy Maj ma promować zdrowy tryb życia i utrwalać dobre nawyki komunikacyjne. Przypominał też o miejskich inwestycjach w drogi rowerowe, których przybywa co roku nawet o około 50 kilometrów. Dla rodziców i uczniów to ważny sygnał: aktywny dojazd do szkoły nie jest już dodatkiem do miejskiej rzeczywistości, ale coraz mocniej wpisuje się w codzienny sposób poruszania się po Warszawie.

Wilanów także ma tu swój wyraźny udział. W dzielnicy do akcji włączyły się 24 placówki – po równo publiczne i niepubliczne.

„Staramy się, żeby tam, gdzie to jest możliwe, docierały do tych placówek drogi rowerowe” – powiedział Ludwik Rakowski.

Burmistrz Wilanowa zwrócił uwagę, że rozbudowa infrastruktury idzie równolegle z popularyzacją samej akcji. To ważne, bo dla rodzin najistotniejsze bywają nie slogany, ale konkret: bezpieczna trasa, sensowny dojazd i poczucie, że dziecko może dotrzeć do szkoły aktywnie, bez niepotrzebnego komplikowania poranka.

„Aktywność fizyczna jest dla nas czymś naturalnym” – zaznaczyła Magdalena Ludwińska.

Dyrektorka SP 300 przypomniała, że w szkole uczy się około 900 uczniów, a klasy sportowe sprawiają, że ruch jest tam częścią codzienności, nie sezonowym dodatkiem. Nic dziwnego, że dzieci z tej placówki czekają na start akcji z wyraźnym entuzjazmem.

Naklejki, serwisy i piknik mają trzymać dzieci w ruchu

Mechanizm kampanii pozostaje prosty, ale właśnie dlatego działa. Uczestnicy zbierają naklejki w dzienniczkach rowerowych za każdy aktywny dojazd do szkoły albo przedszkola. Nagrody są dwa rodzaje – indywidualne i grupowe. Te pierwsze trafiają do dzieci, które systematycznie dojeżdżają na rowerze, hulajnodze, rolkach czy deskorolce. Drugie mają wyróżnić najbardziej rowerową klasę albo grupę przedszkolną.

Dla wielu rodzin ważne jest jednak nie tylko samo liczenie przejazdów, lecz także zaplecze, które stoi za kampanią. W maju i czerwcu ruszają Szkolne Serwisy Rowerowe. Będą dostępne od 9 maja, prawie w każdą sobotę, aż do 21 czerwca. Warunek jest prosty – trzeba okazać dzienniczek rowerowy. To rozwiązanie praktyczne, bo pomaga szybko ogarnąć drobne usterki i nie wyłączać dziecka z zabawy przez zepsuty hamulec czy przebitą dętkę.

Równolegle zaplanowano kolejne spotkania edukacyjne ze Strażą Miejską w Warszawie. To już trzeci rok takich zajęć. Ich sens jest oczywisty: przypomnieć najmłodszym zasady bezpiecznej jazdy, a starszym dzieciom uporządkować to, co często wydaje się oczywiste, dopóki nie trzeba zareagować na ruch uliczny.

Na finał kampanii wybrano 21 czerwca. W Parku Polińskiego odbędzie się piknik, a na miejsce prowadzić będzie przejazd rowerami, hulajnogami i na rolkach. To właśnie tam Zarząd Dróg Miejskich wręczy nagrody najbardziej rowerowym klasom i grupom przedszkolnym. Taki finał dobrze domyka całość – nie tylko świętuje frekwencję, ale też pokazuje, że aktywność można zamienić w wspólne, miejskie wydarzenie.

Pomysł z Gdańska urósł do miejskiej codzienności

Rowerowy Maj nie narodził się w Warszawie. Kampanię wymyślono w Gdańsku , gdzie w 2016 roku po raz pierwszy zachęcano najmłodszych do aktywnych dojazdów. Stołeczna edycja pojawiła się dziewięć lat temu i od tamtej pory urosła do skali, którą dziś widać w liczbie placówek, uczestników i kolejnych tras rowerowych.

„Rowerowego Maja nie byłoby bez Pawła Adamowicza” – mówił Łukasz Puchalski.

Dyrektor Zarządu Dróg Miejskich i pełnomocnik prezydenta Warszawy do spraw komunikacji rowerowej przypominał, że idea była odpowiedzią na bardzo współczesny problem: dzieci coraz częściej zostają w domach, zamiast wyjść na zewnątrz i ruszyć się choćby w drodze do szkoły. W jego opowieści wybrzmiewał nie tylko sentyment do gdańskiego początku, ale też praktyczna myśl o tym, że codzienny ruch może stać się naturalną częścią dnia.

Warszawa rozwija to zaplecze konsekwentnie. Miasto ma już 878,8 km spójnej sieci dróg rowerowych i udostępnia mieszkańcom rower miejski Veturilo. Tyle liczb nie pojawia się przypadkiem. To one pokazują, że szkolna akcja nie jest odrębnym światem, lecz częścią szerszej układanki, w której dojazd do szkoły, praca i zwykłe przemieszczanie się po mieście coraz częściej dają się połączyć bez samochodu.

W tle zostaje jeszcze jedna rzecz, mniej widowiskowa, ale bardzo ważna. Aktywna droga do szkoły nie kończy się na zdjęciu i naklejce. Pomaga budować samodzielność, uczy decyzji po drodze i porządkuje poranek. A to w miejskim rytmie bywa bezcenne.

na podstawie: UMS Warszawa.