Na przystanku przy Muzeum Narodowym wpadł z cudzym dowodem i mefedronem

Na przystanku przy Muzeum Narodowym wpadł z cudzym dowodem i mefedronem

FOT. Straż Miejska Warszawa

Strażnicy miejscy z Oddziału Specjalistycznego zatrzymali nocą 31-latka, który zachowywał się na przystanku przy Muzeum Narodowym w sposób budzący poważne podejrzenia. W kieszeni pożyczonej kurtki miał strunową torebkę z białym proszkiem, a policja potwierdziła później, że chodzi o mefedron. Mężczyzna był pijany, miał 2 promile alkoholu i posługiwał się cudzym dowodem osobistym.

Do interwencji doszło 3 maja około 2:50. Funkcjonariusze zwrócili uwagę na dziwne gesty mężczyzny stojącego na przystanku. Próba rozmowy szybko pokazała, że kontakt z nim jest utrudniony, bo był wyraźnie nietrzeźwy i zachowywał się tak, jakby dopiero budził się ze snu.

Podczas kontroli wyjął z kieszeni nie tylko telefon, ale też torebkę z białym proszkiem. Na miejsce wezwano policję, która zabezpieczyła substancję i potwierdziła, że to prawnie zakazany mefedron. Wyszło też na jaw, że dokument, którym się legitymował, nie należał do niego, lecz do osoby bardzo do niego podobnej. Dopiero wtedy zorientował się, że ma na sobie pożyczoną kurtkę.

Mężczyzna musi liczyć się z konsekwencjami za posługiwanie się nieswoim dokumentem i posiadanie substancji zabronionych. Do dalszej rozmowy ma dojść dopiero po wytrzeźwieniu.

To jedna z tych nocnych interwencji, które pokazują, jak szybko przypadkowa kontrola może odsłonić znacznie poważniejszy problem niż samo upojenie alkoholem.

na podstawie: Straż Miejska Warszawa.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Straż Miejska Warszawa). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.