[PIŁKA NOŻNA] Legia Warszawa – KGHM Zagłębie Lubin 1:0 w PKO BP Ekstraklasie. Gospodarze zatrzymali wicelidera przy Łazienkowskiej

[PIŁKA NOŻNA] Legia Warszawa – KGHM Zagłębie Lubin 1:0 w PKO BP Ekstraklasie. Gospodarze zatrzymali wicelidera przy Łazienkowskiej

Legia Warszawa pokonała KGHM Zagłębie Lubin 1:0, a jedynego gola w piątkowym spotkaniu 29. kolejki PKO BP Ekstraklasy strzelił Rafał Adamski. Na Stadionie Wojska Polskiego w Warszawie gospodarze wygrali mecz, który długo miał twardy, taktyczny rytm, ale ostatecznie przyniósł im bardzo potrzebne punkty i trochę spokoju po ostatnich nerwach.

W Warszawie od początku było widać, że stawka jest spora. Zagłębie przyjechało jako zespół z drugiego miejsca w tabeli i miało realną szansę, by po tym spotkaniu wskoczyć na pozycję lidera. Legia, która przed tą serią miała za sobą bilans WDWDD, wyszła jednak na boisko bez kompleksów i szybko pokazała, że u siebie nie zamierza oddać inicjatywy bez walki.

Gol Adamskiego ustawił mecz

Marek Papszun ustawił gospodarzy w systemie z trzema obrońcami i mocno obsadzonym środkiem pola, a Leszek Ojrzyński odpowiedział ustawieniem z jednym napastnikiem i trójką ofensywnych pomocników za plecami. Przez długie fragmenty wyglądało to na pojedynek cierpliwości. Legia miała piłkę częściej, dłużej ją prowadziła i częściej zamykała rywala na jego połowie, ale dopiero w 29. minucie przełożyła przewagę na wynik.

Właśnie wtedy Rafał Adamski wpisał się na listę strzelców i wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Jak się później okazało, to był gol na wagę całego meczu, bo już do przerwy legioniści dowieźli skromne 1:0, a po zmianie stron potrafili pilnować wyniku bez wpadania w panikę.

Statystyki tylko potwierdziły obraz gry. Legia miała 62 procent posiadania piłki, oddała więcej strzałów celnych i wywalczyła aż 10 rzutów rożnych, podczas gdy Zagłębie odpowiedziało 38 procentami posiadania, jednym celnym uderzeniem i czterema kornerami. To nie był mecz obfity w sytuacje, raczej pojedynek, w którym każdy błąd mógł kosztować bardzo dużo.

Końcówka pod napięciem, ale bez zmiany wyniku

Po przerwie goście próbowali podkręcić tempo. W 62. minucie Leszek Ojrzyński sięgnął po trzy zmiany, chcąc ożywić zespół i dać mu więcej energii w ataku. Potem dokładał kolejne roszady, lecz Legia nie dała się wypchnąć z bezpiecznej strefy. Gospodarze nie grali efektownie, ale grali dojrzale. Zamiast chaosu było porządkowanie akcji, zamiast nerwów kontrola tempa.

Emocje wróciły w końcówce. Najpierw posypały się żółte kartki, a potem Damian Szymański huknął z dystansu tak, że piłka zatrzymała się na poprzeczce. To była chyba najbardziej efektowna scena ostatnich minut i jednocześnie moment, po którym kibice przy Łazienkowskiej mogli odetchnąć z ulgą. Gdyby ten strzał wszedł, mecz zostałby opowiedziany jeszcze mocniejszym akcentem. Tak czy inaczej, Legia i tak dowiozła swoje.

Sędzią spotkania był Japończyk Koki Nagamine, a jego kilka decyzji w drugiej połowie tylko podgrzewało atmosferę. Na koniec jednak najważniejszy był wynik, a ten dla warszawskiego zespołu wygląda bardzo dobrze. Wygrana nad wiceliderem ma swoją wagę nie tylko przez prestiż, ale też przez sytuację w tabeli, bo pozwala Legii złapać cenne punkty po solidnym, odpowiedzialnym występie.

Przed gospodarzami teraz kolejne ważne spotkania. Już 26 kwietnia Legia zagra na wyjeździe z Lechem Poznań , potem wróci do Warszawy na mecz z Widzewem Łódź, a następnie czeka ją wyjazd do Niecieczy. Po takim wieczorze przy Łazienkowskiej można jednak mówić przede wszystkim o jednym. Legia zażegnała kryzys, pokonując zespół z czołówki i przypominając, że u siebie wciąż potrafi być bardzo niewygodna.

Legia WarszawaStatystykaKGHM Zagłębie Lubin
1Gole0
62%Posiadanie38%
3Strzały celne1
6Strzały niecelne4
13Strzały łącznie8
4Strzały zablokowane3
7Strzały w polu karnym8
6Strzały spoza pola0
10Rzuty rożne4
13Faule17
1Spalone3
1Żółte kartki3
1Interwencje bramkarza1
382Liczba podań234
294Podania celne150
77%Skuteczność podań64%