Zabytkowy gmach przy Placu Hallera odzyskuje dawny blask dzięki miejskiej dotacji

Zabytkowy gmach przy Placu Hallera odzyskuje dawny blask dzięki miejskiej dotacji

Na Placu Hallera 9 z fasady schodzi dziś nie tylko brud, ale i wieloletnie zaniedbanie, które zaczęło zagrażać samemu kamieniowi. W monumentalnym gmachu z lat 50. remont wszedł w kolejny etap, a w tym roku konserwatorzy mają zająć się następnymi elewacjami. To jeden z tych warszawskich adresów, gdzie odnowa oznacza jednocześnie ratowanie historii i porządkowanie ulicznego krajobrazu. Wszystko dzieje się przy wsparciu miasta, które już wcześniej dołożyło do prac ponad 380 tys. zł.

  • Gmach z praskiego MDM odzyskuje linię, która przez lata znikała pod brudem
  • Przy kamieniu widać było już nie tylko czas, ale i realne zagrożenie

Gmach z praskiego MDM odzyskuje linię, która przez lata znikała pod brudem

Sześciopiętrowy budynek przy Placu Hallera 9 powstał w latach 1952–1956 według projektu Jerzego Gieysztora i Jerzego Kumelowskiego. Wzniesiono go na terenie tak zwanego praskiego MDM, czyli osiedla Praga II, a jego układ w kształcie litery „U” i surowa, monumentalna forma dobrze pokazują socrealistyczny rodowód tego miejsca.

To nie jest jednak wyłącznie opowieść o architekturze. W latach 60. działał tu sklep Weronika, w którym można było kupić części do AGD, szkło i porcelanę. Od strony podwórka mieściły się z kolei pralnia i magiel, więc gmach od początku żył codziennym rytmem okolicy, a nie tylko reprezentacyjną fasadą.

Elewacje obłożono płytami z piaskowca, a cokołowi nadano mocniejszy, granitowy charakter. Użyto dwóch odmian kamienia – szydłowieckiego i wąchockiego – dzięki czemu bryła zyskała delikatne różnice kolorystyczne i wyraźny podział kondygnacji. Z czasem ten efekt zaczął jednak znikać pod ciemnymi zabrudzeniami.

Przy kamieniu widać było już nie tylko czas, ale i realne zagrożenie

Największy problem nie dotyczył wyłącznie wyglądu. Część płyt zaczęła się odspajać, a to oznaczało ryzyko utraty przyczepności do podłoża. W takim stanie elewacja wymaga już nie kosmetyki, lecz precyzyjnej konserwacji, bo z ulicy widać przede wszystkim pękającą powierzchnię, a nie to, co dzieje się pod nią.

W ubiegłym roku odnowiono trzy elewacje zachodniego skrzydła. Zakres robót był szeroki – od czyszczenia kamienia po zabezpieczenie najbardziej narażonych fragmentów. Usunięto powłoki malarskie i zabrudzenia, sprawdzono stan wszystkich płyt, a niestabilne elementy zakotwiczono nierdzewnymi kotwami wklejonymi w ścianę żywicą.

W ramach prac wykonano także:

  • spoinowanie fug między płytami,
  • wymianę obróbek blacharskich,
  • zabezpieczenie kamienia preparatem biobójczym,
  • hydrofobizację, która ogranicza wchłanianie wody przez materiał.

Miasto przekazało na remont gmachu przy Placu Hallera 9 ponad 380 tys. zł. Dzięki temu w tym roku możliwe będzie kontynuowanie prac na dwóch kolejnych elewacjach. Dla takiego budynku to ważne nie tylko ze względu na estetykę. W grę wchodzi zachowanie jednego z bardziej rozpoznawalnych przykładów powojennej architektury na Pradze, który przez lata był częścią codziennego pejzażu tej części Warszawy.

na podstawie: UMS Warszawa.