Zauważyli dym przed własnym posterunkiem - strażnicy ugasili pożar

Czarna od dymu klatka schodowa, trzech funkcjonariuszy ruszyło z dyżurki i weszło do zadymionego mieszkania. Patrol V Oddziału Terenowego ugasił palący się fotel, zanim na miejsce dotarli strażacy, i ewakuował oszołomionego lokatora.
W poniedziałek 16 lutego, tuż przed godziną 16, do dyżurki V Oddziału Terenowego Straży Miejskiej w bloku przy ulicy Szegedyńskiej 13A wbiegł zdenerwowany mieszkaniec. Zgłosił, że klatka schodowa jest czarna od dymu. Na przerwę obiadową właśnie przyjechał trzyosobowy patrol, który natychmiast ruszył na interwencję.
„Wybiegłem przed budynek i od razu zauważyłem smugę dymu wydobywającą się z uchylonego okna na ósmym poziomie budynku” - relacjonuje jeden z funkcjonariuszy. Patrol pobiegł do mieszkania, jednocześnie przez radio wzywano strażaków.
Korytarz na piętrze był całkowicie zadymiony. Funkcjonariusze weszli do lokalu; drzwi nie były zamknięte na klucz. Na środku pokoju płonął fotel. Wokół stały inne meble i nagromadzone śmieci, które mogły się szybko zająć. W głębi mieszkania znajdowała się osoba.
Strażnicy otworzyli okna i obawiali się, czy lokator nie uległ zaczadzeniu. Jeden z funkcjonariuszy zabrał się do gaszenia; jak powiedział, „Chwyciłem duży garnek. Napełniałem wodą spod prysznica i lałem na fotel i obok, żeby zapobiec rozprzestrzenianiu się ognia.”
Koledzy wyprowadzili 69-letniego mieszkańca. Mężczyzna był oszołomiony; relacjonował, że spał w innym pomieszczeniu, gdy ogień się rozwijał. Po wyciągnięciu z mieszkania dziękował funkcjonariuszom: „Gdyby nie wy, byłoby po mnie” - powiedział jednemu z nich.
Po kilku minutach na miejsce dotarli strażacy, którzy zajęli się dogaszaniem pozostałości i poszukiwaniem przyczyn pożaru. Mieszkaniec będzie musiał posprzątać lokal po zdarzeniu.
na podstawie: SM Warszawa.
Autor: Redakcja Echo Warszawy

