[PIŁKA NOŻNA] Remis w Katowicach w PKO BP Ekstraklasie – Legia wyszarpała punkt, ale kryzys trwa

2 min czytania
[PIŁKA NOŻNA] Remis w Katowicach w PKO BP Ekstraklasie – Legia wyszarpała punkt, ale kryzys trwa

Legia Warszawa zremisowała na Stadionie GKS Katowice 1:1 (1:1). Goście wyszli na prowadzenie po golu Vahana Bichakhchjana w 26. minucie, lecz tuż przed przerwą Borja Galán wyrównał z rzutu wolnego i sędzia, po weryfikacji VAR, uznał bramkę. Wynik nie zmienia faktu, że to kolejny trudny wieczór dla zespołu z Warszawy.

Mecz od początku miał charakter wyrównany – Legia przeważała w posiadaniu piłki (54% do 46%), ale konkretów w ofensywie pojawiało się jak na lekarstwo. Pierwsza połowa dała nam najważniejsze momenty: gospodarze najpierw skapitulowali po precyzyjnym strzale Bichakhchjana, a tuż przed przerwą Bartosz Nowak wypracował stały fragment gry, z którego Galán skutecznie uderzył, doprowadzając do remisu. Sprawa gola była analizowana pod kątem spalonego, jednak arbiter Damian Sylwestrzak — po konsultacji z VAR — podtrzymał decyzję i publiczność w Katowicach eksplodowała.

Legia miała piłkę, ale brakowało klarownych sytuacji

Po przerwie obraz gry niewiele się zmienił. Legia mówiła więcej w posiadaniu, ale strzałów celnych miała zaledwie trzy przy dwóch celnych próbach gospodarzy. Szans brakowało obu drużynom, a przewaga statystyczna nie przekładała się na dominację w polu karnym. Wyróżniały się takie decyzje taktyczne jak wcześniejsza zmiana u gospodarzy po 34. minucie, a także dwie wymiany w drugiej połowie po stronie Legii, które miały ożywić atak. Kartki (w tym żółte dla M. Wdowiaka, B. Kapustki i S. Kapuadiego) nadawały spotkaniu ostrzejszy ton, ale nie łamały jego otwartego charakteru.

Co oznacza ten punkt dla obu drużyn

Dla Legii remis w Katowicach to kolejny cios w trwającej serii bez zwycięstwa — według dostępnych informacji to już piąty miesiąc bez triumfu w lidze i najgorsza passa klubu w historii rozgrywek. Ten remis to drugi z rzędu wynik, który pogłębia niepokój przed kolejnymi spotkaniami. GKS z kolei, plasujący się wyżej w tabeli i z sześcioma punktami przewagi nad Legią, potwierdził, że u siebie potrafi stawiać twarde warunki, korzystając z ofensywy przy stałych fragmentach gry.

Dla warszawskich kibiców, którzy licznie przyjechali na Śląsk, choć punkt jest lepszy niż porażka, nastroje po meczu były mieszane — ulga, że nie przegraliśmy, ale też rosnący niepokój o dalszy kurs sezonu. Przed Legią kolejne wyzwanie już w sobotę, gdy u siebie podejmie Wisłę Płock , a terminarz nie daje czasu na długie rozliczenia.

Sędzia spotkania: Damian Sylwestrzak. Statystyki meczu mówiły jasno — przewaga w posiadaniu i minimalnie więcej kornerów dla gości nie wystarczyły, by zdobyć trzy punkty. Legia wraca do Warszawy z jednym oczkiem, z pytaniami o skuteczność i końcowy kształt kryzysu.

GKS KatowiceStatystykaLegia Warszawa
1Gole1
46%Posiadanie54%
2Strzały celne3
5Strzały niecelne5
13Strzały łącznie10
6Strzały zablokowane2
9Strzały w polu karnym6
4Strzały spoza pola4
6Rzuty rożne7
15Faule11
1Spalone2
2Żółte kartki3
2Interwencje bramkarza1
340Liczba podań407
257Podania celne314
76%Skuteczność podań77%

Autor: redakcja sportowa echowarszawy.pl