Schulz w pałacu i w listach - Warszawa odkrywa jego mniej oczywistą twarz

Schulz w pałacu i w listach - Warszawa odkrywa jego mniej oczywistą twarz

FOT. BN Warszawa

W Bibliotece Narodowej znów wraca Bruno Schulz - nie jako szkolny klasyk, tylko człowiek z krwi, korespondencji i rękopisów. W Pałacu Rzeczypospolitej można zobaczyć opowiadanie „Druga jesień” na wystawie stałej, a przy okazji zajrzeć do świata jednego z najbardziej osobnych twórców XX wieku.

  • W Pałacu Rzeczypospolitej Schulz brzmi dziś wyjątkowo świeżo
  • „Druga jesień” i listy, które pokazują pisarza z bliska
  • Nawet szkolne zadanie geometryczne potrafi opowiedzieć o nim coś nowego

W Pałacu Rzeczypospolitej Schulz brzmi dziś wyjątkowo świeżo

Rocznica urodzin Brunona Schulza to dobry pretekst, żeby przypomnieć, jak szeroko wykraczał poza literaturę. Był pisarzem, ale też grafikiem, rysownikiem i malarzem - i właśnie dlatego jego dorobek wciąż przyciąga nie tylko filologów, lecz także tych, którzy lubią patrzeć na kulturę szerzej, przez obraz, detal i osobisty ślad.

W zbiorach Biblioteki Narodowej znajdują się rękopisy autora „Sklepów cynamonowych” i „Sanatorium pod Klepsydrą”. Trafiły tam z archiwum Jerzego Ficowskiego, badacza i edytora, który przez lata porządkował i opisywał schulzowskie tropy. To dzięki temu dziś można oglądać nie tylko literacką legendę, ale i konkretne materiały - kartki, kopie, notatki, listy ✨

„Druga jesień” i listy, które pokazują pisarza z bliska

Najciekawszym punktem tego zestawu jest sześciostronicowy rękopis opowiadania „Druga jesień”. Obok niego znalazła się kopia umowy z Towarzystwem Wydawniczym Rój, a także listy Schulza do przyjaciół i znajomych - wśród adresatów są m.in. Zenon Waśniewski, Rudolf Ottenbreit, Ludwik Lille i Andrzej Pleśniewicz.

To właśnie w korespondencji Schulz odsłania się najmocniej. W listach do Stefana Szumana rozbiera na części cudze wiersze, zestawiając je nawet z liryką Rainera Marii Rilkego. W rozmowach pisanych z Waśniewskim pojawia się za to zupełnie inny ton - bardziej prywatny, pełen codziennej tęsknoty i marzeń o wyrwaniu się z prowincji. Schulz wspominał choćby, że gdyby los uśmiechnął się do niego na loterii, zamiast szkolnej rutyny wybrałby podróż po Italii albo Hiszpanii. ✈️

Ciekawie brzmi też jego rozpoznanie literackiego świata: w korespondencji pytał o Kafkę, Rilkego i Tomasza Manna, a przy okazji wspominał „Witolda” - czyli Gombrowicza - w zaskakująco osobisty sposób, bo właśnie po imieniu, a nie po nazwisku. To mały szczegół, ale świetnie pokazuje, jak Schulz układał sobie relacje z literaturą i z ludźmi.

Nawet szkolne zadanie geometryczne potrafi opowiedzieć o nim coś nowego

Wśród materiałów zachowanych w BN jest też rzecz z pozoru najmniej „literacka” - rozwiązane przez Schulza w 1935 roku zadanie geometryczne, potwierdzone przez nauczyciela matematyki z drohobyckiego gimnazjum. I właśnie takie drobiazgi robią największe wrażenie, bo zbijają Schulza z pomnika i pokazują go jako człowieka ciekawego świata, precyzyjnego, uważnego na formę także tam, gdzie inni widzieliby tylko szkolną kartkę.

Jest jeszcze jeden ważny trop - kopia umowy podpisanej 23 stycznia 1937 z Towarzystwem Wydawniczym Rój. Wynika z niej, że wydawca miał przygotować tysiąc numerowanych egzemplarzy „Sanatorium pod Klepsydrą”, a autor miał otrzymać 15 procent honorarium od ceny brutto jednego egzemplarza. Cena książki była wstępnie szacowana na 6 do 10 złotych - i to także jest fragment literackiej codzienności, rzadziej opowiadany, ale bardzo prawdziwy 📚

Bruno Schulz po latach wciąż nie daje się zamknąć w jednym obrazie. W Pałacu Rzeczypospolitej i w zbiorach Biblioteki Narodowej widać go jednocześnie jako twórcę wyobraźni i człowieka od spraw bardzo konkretnych - rozmów, umów, listów, szkiców. I właśnie dlatego jego rocznica nie brzmi jak akademicki obowiązek, tylko jak zaproszenie do spotkania z kimś naprawdę żywym.

na podstawie: BN Warszawa.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (BN Warszawa). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.