Bielany po dwóch latach. Inwestycji przybywa, ale część planów ugrzęzła

Bielany po dwóch latach. Inwestycji przybywa, ale część planów ugrzęzła

Na Bielanach lista otwartych frontów jest dziś długa jak mało kiedy. Jedne inwestycje weszły już w finał, inne utknęły na przetargach, wykupach albo po prostu na pieniądzach. Grzegorz Pietruczuk przekonuje jednak, że dzielnica „wywiązuje się ze zobowiązań” i robi to osiedle po osiedlu. W tle są nowe place zabaw, szkoły, drogi, bazary i projekty, które mają zmienić codzienność mieszkańców bez wielkich deklaracji, za to z bardzo konkretnym efektem.

  • Nowe centra, szkoły i skwery. Dzielnica liczy projekty, które już widać w terenie
  • Wolumen trzyma handel razem, a przy Broniewskiego budowa wchodzi głębiej
  • Zdrowie, opieka i spory o przyszłość Bielan idą tuż obok siebie

Nowe centra, szkoły i skwery. Dzielnica liczy projekty, które już widać w terenie

Po dwóch latach od wyborów samorządowych burmistrz Bielan przedstawia bilans, który opiera się nie na pojedynczych obietnicach, lecz na całej serii równoległych działań. W rozmowie podkreśla, że w samorządzie większe inwestycje nie dzieją się z dnia na dzień. Najpierw trzeba zabezpieczyć budżet, potem przygotować dokumentację, uzgodnić projekt, ogłosić przetarg i dopiero wtedy wchodzi się na plac budowy.

Wśród najważniejszych zadań wymienia przygotowania do budowy dwóch dużych obiektów – Centrum Seniora na Chomiczówce oraz Bielańskiego Centrum Diagnozy, Terapii i Rozwoju na Wrzecionie. Opóźnienia pojawiły się przy remoncie Bielańskiego Środowiskowego Domu Samopomocy przy Grębałowskiej, bo jedna z firm zaskarżyła wynik przetargu. To właśnie taki rodzaj przeszkody, który dla mieszkańców bywa niewidoczny, ale potrafi zatrzymać inwestycję na miesiące.

W kolejce są też inne zadania. Dzielnica ogłosiła przetarg na studium wykonalności nowej hali sportowej przy Balcerzaka, która ma służyć bielańskim klubom, także tym związanym ze sztukami walki. Z kolei przy Magiera nie udało się na razie dopiąć planów budowy domu kultury, więc samorząd szuka wariantu zastępczego i rozważa miejsce aktywności lokalnej na wzór Kasprowicza 14.

Na mapie zmian widać również oświatę i przestrzeń publiczną. Zakończono prace przy przyszkolnych terenach sportowych przy szkołach nr 293 i 263, trwa modernizacja boisk przy 408, a 352 przechodzi kompleksową termomodernizację. Do tego dochodzą plac zabaw w parku Chomicza i przy Stawach Kellera, nowe skwery przy Bogusławskiego i Horacego oraz przygotowania do przebudowy Parku Olszyna.

Równolegle idą remonty ulic. Kończone jest frezowanie ostatniego odcinka Wrzeciona, wcześniej przebudowano Wolumen i Wólczyńską od ronda do przejazdu kolejowego. Podpisano umowę na modernizację Klaudyny, a Zarząd Dróg Miejskich zabezpieczył środki na Conrada. Widać to także na Młocinach, gdzie w ostatnich miesiącach zmieniło się naprawdę dużo.

„Wywiązujemy się ze zobowiązania za zobowiązaniem” – mówi Grzegorz Pietruczuk.

Wolumen trzyma handel razem, a przy Broniewskiego budowa wchodzi głębiej

Jednym z najmocniejszych punktów bielańskiej układanki pozostaje handel. W dzielnicy, gdzie wiele targowisk w innych częściach Warszawy znika, Wolumen nie tylko przetrwał, ale został uporządkowany i wzmocniony. Gdy kupcom z prywatnej części wypowiedziano umowy, dzielnica znalazła dla nich miejsce na miejskiej działce, wcześniej wykorzystywanej jako parking. Stanęły tam kolejne pawilony, a targowisko odzyskało przestrzeń do działania.

Pietruczuk nie ukrywa, że bazary od lat mają dla Bielan znaczenie większe niż wyłącznie handlowe. To miejsca codziennych spotkań, rozmów i sąsiedzkich przyzwyczajeń, które trudno odtworzyć w galerii handlowej czy przy osiedlowym dyskoncie. W odpowiedzi na zamieszanie wokół Wolumenu dzielnica uruchomiła nawet kampanię „Wolumen. Tu kupuję!”, chcąc przeciąć falę dezinformacji, która pojawiła się w sieci.

Podobny rytm widać dziś przy Broniewskiego. Nowy bazar rozwija się etapami. Wykonawca wszedł już w część związaną z infrastrukturą podziemną pod pawilony handlowe, a kupcy z bazaru Arina rozpoczęli demontaż obiektów od strony Rudnickiego, aby zrobić miejsce dla budowy. To nie jest efektowny moment z wielką pompą. Raczej mozolny, ale potrzebny krok w stronę targowiska, które ma przyciągnąć zarówno dotychczasowych handlarzy, jak i nowych najemców.

Burmistrz zwraca uwagę, że od chwili rozpoczęcia inwestycji do urzędu regularnie zgłaszają się mali przedsiębiorcy i rolnicy zainteresowani pawilonami. To sygnał, że na tego typu miejsca wciąż jest popyt. W mieście, które lubi mówić o nowoczesności, taki handel wciąż ma swoje stałe miejsce.

Zdrowie, opieka i spory o przyszłość Bielan idą tuż obok siebie

Wśród inwestycji, które prowadzi już samo miasto stołeczne Warszawa, najwięcej ważą projekty związane ze zdrowiem. Nowa przychodnia przy Przy Agorze działa od ubiegłego roku i obsługuje pacjentów z Wrzeciona oraz Młocin. Szpital Bielański korzysta natomiast ze środków pozyskanych między innymi z Krajowego Planu Odbudowy na onkologię, kardiologię i cyfryzację ochrony zdrowia. Łączna wartość tych przedsięwzięć sięga niemal 103 milionów złotych.

W budowie jest także Zakład Opiekuńczo Leczniczy przy Szubińskiej. Ma zapewnić ponad 150 miejsc opieki, a jego koszt to blisko 61 milionów złotych. Pod obiektem zaplanowano również Miejsce Doraźnego Schronienia. To ważny sygnał dla dzielnicy, w której potrzeby starszych i chorych mieszkańców rosną szybciej niż mogą to pokazać urzędowe prezentacje.

Jednocześnie Bielany nie są dzielnicą bez napięć. Trwa zbieranie podpisów pod petycją dotyczącą zmiany planu ogólnego, a pod urzędem pojawiła się nawet niewielka pikieta. Burmistrz nie traktuje takich działań jako zagrożenia, lecz jako element obywatelskiego sporu o kierunek rozwoju. Podkreśla, że przy blisko 150 tysiącach mieszkańców trudno oczekiwać pełnej zgody i że samorząd musi liczyć się z różnymi oczekiwaniami.

Emocji nie brakuje też wokół Wólki Węglowej i Placówki. W rozmowach z samorządem mieszkańców pojawił się temat ewentualnej spalarni odpadów przy Wólczyńskiej, a także planowanej trasy S7. Dzielnica ma tu ograniczony wpływ, ale – jak wynika z deklaracji burmistrza – chce pozostać w kontakcie i częściej spotykać się z przedstawicielami osiedli. Właśnie w takich punktach widać, że rozwój Bielan nie toczy się jednym równym rytmem. Jedne sprawy nabierają tempa, inne zatrzymują się na sporach, lecz całość układa się w obraz dzielnicy, która jednocześnie buduje i negocjuje własną przyszłość.

„Nie można przecież oczekiwać ciągłego poklasku” – mówi burmistrz, odnosząc się do podpisów pod petycją i ostatniej pikiety.

na podstawie: Urząd Dzielnicy Bielany.