Warszawskie ulice pełne ludzi. Noc Muzeów znów ściągnęła tłumy

Warszawskie ulice pełne ludzi. Noc Muzeów znów ściągnęła tłumy

Nad Warszawą wisiały ciężkie chmury, ale to nie one wyznaczały tempo tego wieczoru. Na ulice i do budynków zwykle zamkniętych po godzinach ruszyły tłumy, a kolejki rosły mimo chłodu i deszczu. Noc Muzeów 2026 znów pokazała, że w stolicy ciekawość ma długie nogi i nie boi się późnej pory. Najmocniej było to widać tam, gdzie na co dzień zagląda się rzadko – od zajezdni po gabinety i techniczne zakamarki miasta.

  • Deszcz nie zatrzymał nocnych spacerowiczów
  • Tramwaje i autobusy wyszły tej nocy na pierwszy plan
  • Gabinety, podziemia i sale zwykle zamknięte dla odwiedzających

Deszcz nie zatrzymał nocnych spacerowiczów

Mimo nie najlepszej pogody Warszawa nie zwolniła ani na chwilę. Na chodnikach i przy wejściach do instytucji było widać, że Noc Muzeów od dawna nie jest już wyłącznie spacerem po muzealnych salach, ale miejskim rytuałem, który co roku przyciąga coraz większą publiczność. Wiele miejsc przyjmowało gości aż do 2.00 w nocy, a po sobotnim popołudniu można było poruszać się po mieście specjalną komunikacją, również zabytkowym taborem.

To właśnie ta mieszanka zwykłego zwiedzania i dostępu do przestrzeni na co dzień zamkniętych daje temu wydarzeniu siłę. Jedni wybierali klasyczne ekspozycje, inni szli tam, gdzie zwykle nie prowadzi żadna turystyczna ścieżka. I właśnie w takich punktach tworzyły się najdłuższe ogonki.

Tramwaje i autobusy wyszły tej nocy na pierwszy plan

Wśród najbardziej obleganych miejsc znalazły się warszawskie zajezdnie i przejazdy związane z komunikacją miejską. Miłośnicy autobusów i tramwajów mogli zajrzeć do zajezdni przy Woronicza oraz do tramwajowej bazy przy Kawęczyńskiej. Tegoroczna edycja miała przy tym dodatkowy ciężar gatunkowy – warszawscy tramwajarze świętują 160 lat swojego jubileuszu, więc obchody zyskały wyjątkowo uroczysty charakter.

W ruch poszły nie tylko pojazdy, ale też emocje. Orkiestra towarzyszyła zwiedzającym, a autobusy i tramwaje przejechały wspólnie z lewego na prawy brzeg Wisły, mijając się na Moście Poniatowskiego. Taki widok nie zdarza się na co dzień. Dla wielu uczestników był to jeden z tych momentów, które zostają w pamięci dłużej niż zwykła wizyta w muzeum.

Gabinety, podziemia i sale zwykle zamknięte dla odwiedzających

Noc Muzeów dała też rzadką możliwość wejścia tam, gdzie na co dzień nie trafia przypadkowy przechodzień. MPWiK udostępniło zabytkową komorę przelewu burzowego na Pradze, a to już samo w sobie było jedną z najbardziej nietypowych propozycji tej edycji. W programie pojawiły się również gabinety prezydentów, premiera, ministrów i prezesów, a także miejsca związane z administracją miejską i wojewódzką.

Największy ruch widać było na placu Bankowym, gdzie zwiedzający oglądali ratusz i siedzibę Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego, razem z gabinetami prezydenta Warszawy i wojewody. Dużym zainteresowaniem cieszyły się także:

  • Muzeum Warszawy na Starym Mieście
  • Muzeum Warszawskiej Pragi
  • Dom Spotkań z Historią przy Krakowskim Przedmieściu
  • galerie, teatry i stacje radiowe, które przygotowały własne programy
  • siedziby policji, straży pożarnej i wojska, otwarte dla zwiedzających w ramach specjalnych pokazów

W centrum uwagi znalazł się też rejon Pałacu Kultury i Nauki. Tam miasto przygotowało stoisko z atrakcjami dla rodzin, można było odebrać wejściówkę na Taras Widokowy, a do odwiedzin zapraszały także Muzeum Techniki i Muzeum Neonów. Tuż obok, przy placu Centralnym, nie sposób było minąć Muzeum Sztuki Nowoczesnej. To właśnie w takim sąsiedztwie najlepiej widać, jak szeroko rozrosła się warszawska Noc Muzeów – od podziemi i gabinetów po nowe miejskie instytucje, które tej nocy świecą najjaśniej.

na podstawie: Urząd Miasta Stołecznego Warszawy.