Butla z gazem w płonącym volvo - strażnicy mieli tylko sekundy

Butla z gazem w płonącym volvo - strażnicy mieli tylko sekundy

FOT. Straż Miejska Warszawa

W kabinie volvo płonęła już podsufitka i zagłówek fotela pasażera, a obok leżała pełna butla z gazem. Strażnicy miejscy z Warszawy, wspierani przez przypadkowych kierowców, zdusili ogień, zanim na miejsce dojechała straż pożarna. Do zdarzenia doszło na ulicy Cyraneczki, gdy kierująca wracała z warsztatu samochodowego.

Kobieta w pewnym momencie zauważyła ogień w kabinie i wyskoczyła z auta. Zaczęła wzywać pomocy, a na jej krzyk zareagowała załoga VII Oddziału Terenowego straży miejskiej, która była w pobliżu. Funkcjonariusze chwycili gaśnicę z radiowozu i ruszyli do akcji.

Wiedzieliśmy, że czynnika gaśniczego wystarczy na kilka sekund, dlatego poprosiłem koleżankę z patrolu, aby wezwała straż pożarną i poprosiła o pomoc innych kierujących

Dzięki gaśnicom przekazywanym przez kierowców udało się częściowo opanować płomień. Później ktoś przyniósł także większą, biurową gaśnicę i ogień został zatrzymany. Strażnicy podkreślali, że była to sprawa szczególnie niebezpieczna, bo w kabinie znajdowała się butla z gazem, która mogła doprowadzić do tragedii.

W oddali było już słychać syreny strażaków. Strażnicy utorowali im drogę do wciąż rozgrzanego samochodu, a po chwili dowodzenie przejął zespół ratowniczo-gaśniczy. Pożar został całkowicie ugaszony w kilka minut, a patrol straży miejskiej został na miejscu do końca działań.

Jak podaje Straż Miejska, ten sam funkcjonariusz z VII Oddziału Terenowego miał już wcześniej gasić inny samochód - w styczniu tego roku, nocą przy ul. Motorowej. To pokazuje, jak cienka bywa granica między zwykłą awarią a sytuacją, w której o wszystkim decydują sekundy.

na podstawie: Straż Miejska Warszawa.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Straż Miejska Warszawa). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.