[PIŁKA RĘCZNA] AZS UMCS Lublin – KS Warszawianka 24:23 w 24. kolejce I Ligi Mężczyzn (Grupa C)

[PIŁKA RĘCZNA] AZS UMCS Lublin – KS Warszawianka 24:23 w 24. kolejce I Ligi Mężczyzn (Grupa C)

W sobotni wieczór, 25 kwietnia o 18:00, w Lublinie padł wynik, który z pewnością zostawił w Warszawie sporo sportowego niedosytu. AZS UMCS Lublin pokonał KS Warszawiankę 24:23 w meczu 24. kolejki I Ligi Mężczyzn (Grupa C), a o wszystkim musiała zdecydować naprawdę wąska końcówka. To był dokładnie ten typ spotkania, w którym jedna piłka, jeden błąd albo jedna udana interwencja potrafią przesądzić o losach całych punktów.

Dla warszawskich kibiców był to wieczór z gatunku „szkoda, bo było blisko”. Warszawianka przyjechała do Lublina po trudne ligowe granie i od pierwszych minut było widać, że nikt tu nie zamierza oddawać pola bez walki. Mecz miał twardy, momentami nerwowy rytm, a obie drużyny długo szły łeb w łeb, pilnując przede wszystkim tego, by nie pozwolić rywalowi złapać większego oddechu.

Gra na styku od początku do końca

Nie było tu miejsca na spokojne budowanie przewagi. Szczypiorniści z Warszawy odpowiedzieli gospodarzy twardą obroną i rozsądnym graniem w ataku, ale AZS UMCS też nie zamierzał odpuszczać. Każda zdobyta bramka miała swoją wagę, bo przy tak niskim wyniku różnica jednej akcji natychmiast ustawiała całą sytuację na parkiecie.

Widać było, że obie strony dobrze znają stawkę tej kolejki. W I Lidze Mężczyzn (Grupa C) każdy punkt potrafi mieć znaczenie nie tylko tu i teraz, ale też w szerszym układzie tabeli. I właśnie dlatego ten mecz od początku pachniał walką do samego końca, bez większych prezentów i bez dłuższych przestojów, które mogłyby przechylić szalę na jedną stronę.

Jedna bramka różnicy i spory niedosyt po stronie Warszawianki

Po przerwie tempo nie spadło, choć nadal trudno było mówić o widowisku pełnym otwartej gry. Bardziej niż ofensywne fajerwerki oglądaliśmy wymianę ciosów, w której żadna ze stron nie chciała puścić steru. Warszawianka trzymała się blisko, a wynik przez długi czas pozwalał wierzyć, że wyjazd z Lublina może przynieść coś więcej niż tylko dobre wrażenie.

Ostatecznie to jednak gospodarze wytrzymali napięcie lepiej i dowieźli jednobramkowe zwycięstwo 24:23. Przy takim przebiegu meczu każda niewykorzystana sytuacja boli podwójnie, bo różnica była minimalna. Dla AZS UMCS to ważne punkty i solidna nagroda za konsekwencję, dla Warszawianki zaś bardzo wyraźny sygnał, że w podobnych spotkaniach detale decydują o wszystkim.

Z perspektywy warszawskiego kibica pozostaje więc mieszanka sportowej złości i poczucia, że naprawdę było blisko. Taki wynik nie daje punktów, ale pokazuje też, że Warszawianka potrafiła podjąć rękawicę w meczu wyjazdowym i trzymać się rywala niemal do samego końca. A w szczypiorniaku, jak wiadomo, to właśnie końcówki najczęściej zapisują się w pamięci najmocniej.

AZS UMCS LublinStatystykaKS Warszawianka
24Bramki23
13:13I połowa13:13