Stefcia i Zuzia w finale, który ma w Warszawskim ZOO ludzką twarz

Stefcia i Zuzia w finale, który ma w Warszawskim ZOO ludzką twarz

W warszawskim ogrodzie zoologicznym finał plebiscytu nie przypomina zwykłej zabawy, bo w grze zostały dwie młode zwierzęce bohaterki po naprawdę ciężkim starcie. Kangurzyca Stefcia i oślica Zuzia przeszły przez sztuczny odchów, nocną opiekę i długie tygodnie niepewności, zanim zaczęły nabierać sił. Teraz o ich losie w marcowej odsłonie konkursu decydują głosy oddawane w internecie. To opowieść o zwierzętach, ale też o pracy ludzi, których na co dzień zwykle nie widać.

  • Zuzia zaczęła walkę od pierwszych chwil po narodzinach
  • Stefcia najpierw wracała do torby, a potem do pełni sił
  • Głosowanie zamyka miesiąc opowieści o cierpliwości i pracy

Zuzia zaczęła walkę od pierwszych chwil po narodzinach

Zuzia przyszła na świat 22 czerwca 2024 roku i od początku nie miała łatwego startu. Była bardzo słaba, nie potrafiła samodzielnie wstać ani napić się mleka matki, więc opiekunowie i lekarze weterynarii musieli zareagować natychmiast. W ruch poszły karmienie, ogrzewanie i całodobowa czujność, bo w takich sytuacjach liczy się każda godzina.

Sytuację dodatkowo skomplikowało to, że matka nie zaakceptowała młodej ośliczki. W Warszawskim ZOO zdecydowano więc o sztucznym odchowie, a to oznaczało długą, wymagającą pracę od podstaw. Zuzia rosła powoli, mierzyła się z kolejnymi problemami zdrowotnymi i przez długi czas jej przyszłość pozostawała niepewna.

Z czasem zaczęła jednak wyraźnie nabierać sił. Najpierw funkcjonowała niemal osobno, mając za sąsiadki alpaki, a potem stopniowo wchodziła w rytm życia stada. Dziś uczy się już codzienności w grupie i powoli odnajduje się wśród innych zwierząt.

Stefcia najpierw wracała do torby, a potem do pełni sił

Historia Stefci zaczęła się latem 2025 roku i od razu wymagała od opiekunów dużej cierpliwości. Młoda kangurzyca była wielokrotnie wypychana z torby przez starszego brata, więc za każdym razem wracała pod opiekę matki. Dopiero później, po oddzieleniu samca, sytuacja na moment się uspokoiła.

Spokój nie trwał długo. Po około miesiącu okazało się, że Stefcia chudnie, a matka przestała produkować mleko. Wtedy ruszył sztuczny odchów – regularne karmienie, całodobowa opieka i troska o każdy etap rozwoju. W ten proces zaangażowani byli m.in. opiekunowie Dawid Wdowiński i Anna Bentkowska, którzy spędzali z młodą kangurzycą długie godziny, pilnując, by nie straciła kolejnej szansy.

Później pojawiło się specjalistyczne mleko, nowe pokarmy i pierwsze próby życia poza ścisłą opieką. Po niemal dwóch miesiącach przyszedł przełom – Stefcia zaczęła spotykać się ze stadem. Dziś coraz śmielej odnajduje się wśród kangurów rudych, a jej historia stała się jednym z najmocniejszych punktów marcowego plebiscytu.

Głosowanie zamyka miesiąc opowieści o cierpliwości i pracy

„Zwierzak Miesiąca” to cykliczna inicjatywa Warszawskiego ZOO, która pokazuje nie tylko samych podopiecznych, ale też codzienny wysiłek opiekunów i lekarzy weterynarii. W każdym miesiącu ogrodowe historie trafiają do internautów, a finał należy do dwóch zwierząt, które najbardziej poruszają odbiorców.

Głosowanie odbywa się przez reakcje pod postem Warszawskiego ZOO na Facebooku i potrwa do końca tygodnia. To właśnie tam rozstrzygnie się, czy marcowy tytuł trafi do Stefci, czy do Zuzi.

Ten finał ma w sobie coś więcej niż zwykłą rywalizację. Pokazuje, jak wiele zależy od szybkiej decyzji, specjalistycznej wiedzy i konsekwencji ludzi, którzy potrafią przez długie miesiące prowadzić zwierzę przez najtrudniejszy czas. Właśnie dlatego obie bohaterki zdobyły tak dużą sympatię – nie tylko wyglądem, ale przede wszystkim historią walki o życie.

na podstawie: Urząd Miasta Stołecznego Warszawy.