Nocna kontrola w Warszawie odsłoniła skalę problemu w przewozach na aplikację

3 min czytania
Nocna kontrola w Warszawie odsłoniła skalę problemu w przewozach na aplikację

Wystarczyła jedna noc, by na warszawskich ulicach wyraźnie widać było, jak wiele zależy od zwykłej rutynowej kontroli. Funkcjonariusze zatrzymywali auta w miejscach, gdzie kursy zamawiane przez aplikacje zbierają się najczęściej – przy dworcach i na Lotnisku Chopina. Z pozoru to tylko kolejne sprawdzanie dokumentów, ale wynik okazał się dużo poważniejszy. W tle pojawiły się brak licencji, fałszywe papiery i kierowca, który prowadził po alkoholu.

  • Kontrole ruszyły tam, gdzie przewozy łapią najwięcej kursów
  • Z jednej nocy wyszła długa lista naruszeń
  • Stawka jest większa niż sam mandat

Kontrole ruszyły tam, gdzie przewozy łapią najwięcej kursów

Tego wieczoru na ulice Warszawy wyjechali funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji oraz Straży Granicznej z warszawskiej placówki Nadwiślańskiego Oddziału SG. Ich patrole pojawiły się przede wszystkim w rejonie dworców kolejowych i Lotniska Chopina – tam, gdzie przewozy na aplikację są dla pasażerów najwygodniejsze, ale też gdzie najłatwiej o transport bez wymaganych papierów.

Celem akcji było sprawdzenie, czy kierowcy naprawdę działają legalnie. Chodziło o licencje, wypisy, zgodność pojazdów z dokumentami i przestrzeganie przepisów prawa miejscowego. W takich miejscach stawka jest wysoka, bo dla pasażera to często pierwszy kurs po przylocie albo ostatni odcinek drogi do domu późnym wieczorem.

Z jednej nocy wyszła długa lista naruszeń

W sumie skontrolowano 104 kierowców i pojazdy. Efekt tej akcji pokazuje, że problem nie kończy się na jednym czy dwóch wykroczeniach, lecz tworzy cały łańcuch zaniedbań i nielegalnych działań.

Wśród ujawnionych nieprawidłowości znalazły się:

  • 1 kierowca wykonywał przewóz bez licencji,
  • 3 kierowców woziło pasażerów bez wymaganego wypisu z licencji,
  • 3 pojazdy nie były zgłoszone do licencji,
  • 1 kierowca nie miał aktualnych badań lekarskich i psychologicznych,
  • 6 kierowców naruszyło przepisy prawa miejscowego,
  • 3 kierowców nie miało uprawnień do kierowania,
  • 1 kierowca prowadził po alkoholu,
  • 1 kierowca posługiwał się fałszywym prawem jazdy,
  • 4 kierowcom zatrzymano prawa jazdy,
  • 2 kierowców przebywało w Polsce nielegalnie,
  • 56 kierowców ukarano mandatami,
  • 18 pojazdom zatrzymano dowody rejestracyjne.

To nie są drobne uchybienia, które można zbyć machnięciem ręki. Brak uprawnień, nielegalny pobyt czy fałszywy dokument oznaczają, że pasażer trafia do auta bez pewności, kto siedzi za kierownicą i w jakim stanie prowadzi.

Stawka jest większa niż sam mandat

Rynek przewozów na aplikację rozwija się szybko, a wraz z nim pojawiają się kierowcy działający poza zasadami. Dlatego właśnie takie akcje mają znaczenie nie tylko dla służb, ale też dla osób, które codziennie zamawiają kurs przez telefon. Kontrola pozwala wyłapać tych, którzy omijają przepisy, i przypomina, że przy przewozie ludzi nie ma miejsca na przypadek.

Dla uczciwie działających firm i kierowców to również ważny sygnał. Gdy część rynku próbuje działać bez licencji, badań czy odpowiednich dokumentów, uczciwa konkurencja znika pod presją tych, którzy tną koszty kosztem bezpieczeństwa. Nocna akcja w Warszawie pokazała więc coś więcej niż tylko liczbę wystawionych mandatów – odsłoniła skalę problemu, który w przewozach na aplikację nadal wymaga stałej kontroli.

na podstawie: UMS Warszawa.

Autor: Redakcja Echo Warszawy