MSN otwiera trzy wystawy, które prowadzą od historii do współczesnych napięć

W Muzeum Sztuki Nowoczesnej przy Marszałkowskiej 103 jednego dnia spotkały się trzy zupełnie różne języki sztuki. Z jednej strony są wielkie abstrakcyjne płótna Julie Mehretu, z drugiej modernistyczny świat Marii Jaremy, a nad klatką schodową zawisa instalacja Minh Lan Tran z jednego długiego arkusza lateksu. To zestaw, który nie tylko przyciąga wzrok, ale też każe patrzeć uważniej na pamięć, ruch i granice materii.
- Wielkie płótna Julie Mehretu układają mapę współczesnego świata
- Maria Jarema wraca jako artystka, która nie zgodziła się na ciasne ramy
- Lateksowa instalacja Minh Lan Tran zmienia klatkę schodową w osobną przestrzeń
Wielkie płótna Julie Mehretu układają mapę współczesnego świata
Wystawa Kairos pokazuje Julie Mehretu jako artystkę, która potrafi zamienić obraz w zapis napięć całej epoki. Urodzona w 1970 roku w Etiopii amerykańska malarka, mająca też polskie korzenie, od lat uchodzi za jedną z najważniejszych twórczyń swojego pokolenia. Jej prace wyrastają z abstrakcji, ale nie są oderwane od rzeczywistości – wracają w nich ślady historii, pamięci i doświadczenia świata, który nieustannie się przemieszcza.
Punktem wyjścia bywają mapy i plany miast, a potem na papierze i płótnie nakładają się kolejne warstwy znaków, linii i gestów. W MSN-ie pokazano szeroki przekrój tej twórczości – od wczesnych rysunków i diagramów po wielkoformatowe obrazy, w których czuć ciężar takich zjawisk jak pandemia COVID–19, globalne kryzysy, migracje czy presja kapitalizmu. To malarstwo, które nie opowiada wprost, ale zostawia po sobie gęsty, niepokojący ślad.
Maria Jarema wraca jako artystka, która nie zgodziła się na ciasne ramy
Druga z wystaw, Wariacje duchologiczne, przypomina, jak szeroko potrafiła myśleć Maria Jarema. Artystka związana z polskim modernizmem była nie tylko malarką, lecz także rzeźbiarką, scenografką i współtwórczynią ważnych środowisk artystycznych. Współzakładała Grupę Krakowską i Teatr Cricot, a po wojnie otwarcie sprzeciwiała się socrealizmowi, stawiając na wolność twórczą i poszukiwanie nowych form.
Ekspozycja pokazuje jej dorobek w szerszym kontekście – obok własnych prac pojawiają się materiały z księgozbioru artystki oraz dzieła europejskich twórców, z którymi prowadziła dialog. Widać tu, jak mocno Jarema była zakorzeniona w międzynarodowym modernizmie i jak swobodnie łączyła inspiracje abstrakcją, surrealizmem oraz ekspresjonizmem. Dla widza to szansa, by zobaczyć nie tylko znaną nazwisko z historii sztuki, lecz przede wszystkim twórczynię, która wyprzedzała swoje czasy.
Lateksowa instalacja Minh Lan Tran zmienia klatkę schodową w osobną przestrzeń
Trzecia propozycja MSN-u działa bardziej na zmysły niż na samą wiedzę o sztuce. Minh Lan Tran przygotowała instalację z jednego, dziewiętnastometrowego arkusza naturalnego lateksu, zawieszonego tak, by reagował na światło, ruch i ciężar własnej formy. Półprzezroczysta membrana nie udaje trwałości – przeciwnie, przypomina o kruchości i zmienności, o tym, że materia może wyglądać lekko, a jednocześnie nieść mocny ładunek znaczeń.
Praca powstała specjalnie dla muzeum i została pomyślana jako refleksja nad granicami między życiem a śmiercią, materią a energią. Ważny jest też sam materiał, bo instalacja niesie odniesienia do procesu jego pozyskiwania i ingerencji w naturę. W przestrzeni klatki schodowej muzeum dzieło nie jest tylko dodatkiem do architektury – staje się jej częścią, wciągając przechodzących w spokojny, niemal medytacyjny rytm.
Od dziś wszystkie trzy wystawy można oglądać w gmachu Muzeum Sztuki Nowoczesnej przy ul. Marszałkowskiej 103. To jeden adres, ale trzy różne opowieści – o świecie w ruchu, o polskim modernizmie i o sztuce, która potrafi zmienić zwykłą przestrzeń w doświadczenie.
na podstawie: Urząd Miasta Stołecznego Warszawy.
Autor: Redakcja Echo Warszawy
