Legia Warszawa - Korona Kielce 1:2 - dramatyczna porażka u siebie

3 min czytania
Legia Warszawa - Korona Kielce 1:2 - dramatyczna porażka u siebie

Legia Warszawa przegrała przed własną publicznością z Koroną Kielce 1:2. Goście dowieźli cenne trzy punkty do Kielc - po tej porażce Legia pozostaje na 17. miejscu z 19 punktami i wciąż tkwi w strefie spadkowej, a Korona awansuje na 7. pozycję z 27 punktami.

Przebieg meczu

Spotkanie na Stadionie Wojska Polskiego od początku toczyło się pod dyktando gospodarzy pod względem posiadania piłki, ale to Korona pierwsza trafiła do siatki. W 23. minucie po składnej akcji gości na prowadzenie wyszedł Mariusz Stępiński i to on zamknął pierwszą połowę wynikiem 0:1. Legia szukała szans, często atakowała skrzydłami w systemie 3-4-3, ale brakowało ostatniego podania i precyzji przy wykańczaniu.

Po przerwie trener Inaki Astiz zdecydował się na pierwszą korektę - w 46. minucie Kacper Urbański ustąpił miejsca Erollowi Krasniqiemu. Gospodarze przejęli inicjatywę, mieli aż 63% posiadania i inicjatywę w ofensywie, a pięć rzutów rożnych i osiem celnych strzałów świadczyło o rosnącej presji. W 56. minucie doszło do kolejnej zmiany - Petar Stojanović został zmieniony przez Radosława Augustyniaka, a Legia szukała nowej iskry w ataku.

Przełom nastąpił w 76. minucie, gdy sędzia podyktował rzut karny dla Legii. Z jedenastu metrów pewnie przymierzył Bartosz Kapustka i wyrównał na 1:1. Wydawało się, że stadion zyskał drugi oddech i że to moment zwrotny meczu. Korona jednak nie poddała się bez walki - goście cofali się mądrze, kontratakowali i trzymali defensywę szczelną aż do samego końca.

W ostatnich minutach meczu, gdy żywiołowa akcja napędzana była przez obie strony, ponownie głos zabrał Mariusz Stępiński - w 90. minucie zdobył drugą bramkę dla Korony i zapewnił swojej drużynie zwycięstwo 2:1. Pomimo rozpaczliwych prób Legii w doliczonym czasie, gospodarze nie zdołali już odwrócić losów spotkania.

Taktyka, zmiany i co dalej

Obie drużyny wyszły w ustawieniu 3-4-3, co dało spotkaniu dynamikę i przewagę nominalnie szerokich ataków. Legia - mimo wyraźnej przewagi w posiadaniu (63%) i większej liczby celnych strzałów - nie potrafiła przełamać solidnej defensywy Korony w kluczowych momentach. Zmiany w drugiej połowie miały poprawić kreatywność i kontrolę środka pola, jednak to kontrataki rywali oraz skuteczność Mariusza Stępińskiego zadecydowały o losach meczu.

W składzie Legii wystąpili m.in. Kacper Tobiasz w bramce oraz Kacper Urbański, Petar Stojanović, Bartosz Kapustka i Mileta Rajović. U Korony kluczową postacią okazał się napastnik Mariusz Stępiński. Sędziował Patryk Gryckiewicz.

Legia będzie musiała szybko otrząsnąć się przed kolejnymi kolejkami - najbliższe ligowe wyzwania to wyjazd do Arki Gdynia (7 lutego), kolejny wyjazd do GKS Katowice (13 lutego) i starcie z Wisłą Płock (21 lutego). Korona z kolei jedzie do Zagłębia Lubin (6 lutego), potem zagra z Radomiakiem Radom (13 lutego), a 22 lutego podejmie Lecha Poznań. Po takim meczu presja na Legii rośnie - drużyna musi znaleźć sposób, by zamienić przewagę w punkty, bo czas ucieka.

Legia WarszawaStatystykaKorona Kielce
1Gole2
63%Posiadanie37%
8Strzały celne3
4Strzały niecelne8
17Strzały łącznie15
5Strzały zablokowane4
15Strzały w polu karnym12
2Strzały spoza pola3
5Rzuty rożne3
12Faule10
2Spalone2
-Żółte kartki-
-Czerwone kartki-
1Interwencje bramkarza7
511Liczba podań298
413Podania celne204
81%Skuteczność podań68%

Autor: redakcja sportowa echowarszawy.pl