Polska – Rumunia w Warszawie. Gheorghe Hagi szykuje rewolucję

Polska – Rumunia w Warszawie. Gheorghe Hagi szykuje rewolucję

Zdjęcie poglądowe wygenerowane przez AI

Polska w piątek zmierzy się w Warszawie z Rumunią w Lidze Narodów. Biało-czerwoni mają z tym rywalem ujemny bilans, ale wygrali trzy ostatnie spotkania. Rumuni przyjadą na Stadion Narodowy po dwóch porażkach, a selekcjoner Gheorghe Hagi zapowiada duże zmiany w składzie.

Polska ma korzystną serię przed piątkowym meczem

Reprezentacja Polski spotykała się z Rumunią już 36 razy. Bilans jest niekorzystny: siedem zwycięstw, 15 remisów i 14 porażek. Biało-czerwoni mają jednak lepszy bilans bramkowy – 57:56 – a przede wszystkim mogą pochwalić się trzema kolejnymi wygranymi.

W lutym 2013 roku kadra Waldemara Fornalika, występująca w krajowym składzie, pokonała Rumunię w Maladze 4:1. Dwa następne mecze odbyły się w eliminacjach mistrzostw świata 2018. W Bukareszcie Polska wygrała 3:0 po dwóch golach Roberta Lewandowskiego i trafieniu Kamila Grosickiego. W rewanżu na Stadionie Narodowym zwyciężyła 3:1, a Lewandowski popisał się hat-trickiem.

O punkty obie reprezentacje rywalizowały wcześniej także w eliminacjach mistrzostw Europy 1996. Polska przegrała wtedy 1:2 i zremisowała 0:0. W kwalifikacjach mundialu 2018 biało-czerwoni wygrali oba spotkania – 3:1 i 3:0.

Hagi wraca do kadry i zmienia ustawienie

Dla Gheorghe Hagiego to druga próba prowadzenia reprezentacji Rumunii. Pierwsza przypadła na 2001 rok. Po zwycięstwie nad Węgrami 2:1 i remisie z Gruzją 1:1 jego drużyna zajęła drugie miejsce w grupie eliminacyjnej, ale nie przeszła baraży. Rumunia przegrała ze Słowenią na wyjeździe 1:2, a u siebie zremisowała 1:1.

Hagi ponownie objął kadrę w kwietniu tego roku, po śmierci Mircei Lucescu. W czerwcowych meczach towarzyskich Rumunia pokonała Walię 2:1 i zremisowała z Gruzją 1:1. Start w Lidze Narodów był jednak nieudany. Najpierw przyszła porażka ze Szwecją 1:2, a później przegrana u siebie z Bośnią i Hercegowiną 2:4.

Po 19 minutach meczu z Bośnią Rumuni przegrywali 0:2, a w 55. minucie było już 1:4. Hagi zareagował zdecydowanie. W 23-osobowej kadrze na mecz z Polską zabrakło sześciu zawodników, którzy wystąpili w tamtym spotkaniu: Matei Ilie, Andrei Burca, Lisav Eissat, Vladimir Screciu, Vlad Dragomir i Darius Olaru. Według rumuńskich dziennikarzy w podstawowej jedenastce może pojawić się aż dziesięciu nowych piłkarzy. Miejsce może zachować tylko Valentin Mihaila, choć jego występ także nie jest przesądzony.

Do składu prawdopodobnie wróci Ianis Hagi, syn selekcjonera, występujący w tureckim Alanyasporze. W ataku mogą zagrać Dennis Man z PSV Eindhoven i Daniel Bîrligea z Frosinone, czyli strzelcy goli w ostatnich meczach. Pod uwagę brany jest również Valentin Mihaila z Rizesporu. Z powodu kontuzji z kadry wypadli Denis Dragus z FCSB i Louis Munteanu z DC United.

Rumuni próbowali także poprawić atmosferę na zgrupowaniu. We wtorek do ośrodka reprezentacji zaproszono żony, dzieci i narzeczone piłkarzy, a wieczorem zorganizowano wspólną kolację integracyjną.

Spór o bramkarza i trzech zawodników z polskiej ligi

Jednym z najważniejszych tematów przed meczem w Warszawie jest obsada bramki. Hagi powołał trzech zawodników występujących w tym sezonie w PKO BP Ekstraklasie: bramkarzy Otto Hindricha z Legii Warszawa i Valentina Cojocaru z Pogoni Szczecin oraz obrońcę Rakowa Częstochowa Bogdana Racovitana. Żaden z nich nie zagrał w dwóch pierwszych spotkaniach Rumunii w Lidze Narodów.

Hindrich wcześniej występował w młodzieżowych reprezentacjach Rumunii. W czerwcu zadebiutował w seniorskiej kadrze, grając 27 minut przeciwko Gruzji oraz jedną połowę w wygranym 2:1 meczu z Walią. W obu tych występach nie stracił gola. W Lidze Narodów bronił jednak Ionut Radu, który popełnił poważny błąd przy trzecim trafieniu Bośni.

Hagi miał po tym spotkaniu pretensje do trenera bramkarzy Stefana Predy. Selekcjoner uznał, że otrzymał błędną ocenę dyspozycji golkiperów.

„Żałuję, że nie postawiłem na Otto Hindricha w bramce. Zasługiwał na występ, bardzo dobrze spisał się przeciwko Walii” – mówił Gheorghe Hagi, cytowany przez serwis Łączy Nas Piłka.

Wszystko wskazuje więc na to, że w piątek między słupkami rumuńskiej bramki może stanąć zawodnik Legii Warszawa.

„Maradona Karpat” i złote pokolenie Rumunii

Hagi ma dziś 61 lat, a jako trener klubowy zdobywał mistrzostwo Rumunii z zespołami z Konstancy: w 2017 roku z Viitorulem i w 2023 roku z Farem. Z Viitorulem wywalczył również Superpuchar i Puchar Rumunii. W 2025 roku zdobył Puchar Turcji z Galatasaray Stambuł, a dwa lata później ze Steauą Bukareszt awansował do Ligi Mistrzów.

Największą sławę przyniosła mu jednak kariera piłkarska. Gheorghe Hagi, nazywany „Maradoną Karpat”, rozegrał w reprezentacji Rumunii 125 meczów i strzelił 35 goli. Wystąpił na mundialach w 1990, 1994 i 1998 roku. Podczas turnieju w Stanach Zjednoczonych Rumunia dotarła do ćwierćfinału, a Hagi zdobył przeciwko Kolumbii bramkę z około 35 metrów, uznaną za najpiękniejsze trafienie turnieju. W plebiscycie „France Football” zajął wtedy czwarte miejsce, a w rankingu „World Soccer” na najlepszego piłkarza XX wieku sklasyfikowano go na 25. pozycji. Sześciokrotnie wybierano go Piłkarzem Roku w Rumunii.

Hagi grał w Realu Madryt i Barcelonie, ale największe sukcesy klubowe odnosił ze Steauą Bukareszt i Galatasaray. Ze Steauą dotarł do finału Pucharu Europy w 1989 roku oraz półfinału tych rozgrywek w 1988 roku. W 1986 roku zdobył Superpuchar Europy, a w 2000 roku triumfował w nim także z Galatasaray. Z tureckim klubem sięgnął również po Puchar UEFA.

Reprezentacja Rumunii nigdy nie zdobyła medalu na wielkiej imprezie. Najbliżej była w 1994 roku, gdy przegrała ze Szwecją ćwierćfinał po rzutach karnych 2:2, k. 4:5. Wcześniej wyeliminowała Argentynę, wygrywając 3:2. Rumuni dotarli także do ćwierćfinału Euro 2000, lecz ulegli Włochom 0:2. W XXI wieku nie zakwalifikowali się do żadnego mundialu. Na mistrzostwach Europy w 2024 roku doszli do 1/8 finału, natomiast w 2008 i 2026 roku odpadli w fazie grupowej.

Mecz Polska – Rumunia odbędzie się w piątek na Stadionie Narodowym w Warszawie. Źródło nie podaje godziny rozpoczęcia spotkania.

na podstawie: Polski Związek Piłki Nożnej.

Ilustracja ma charakter poglądowy i została wygenerowana przez sztuczną inteligencję — nie jest fotografią rzeczywistego zdarzenia.

Widzisz błąd lub nieaktualną informację? Zgłoś błąd, sprostowanie lub uwagę

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji

Ostatnie Artykuły