Rozbity Mercedes na Wale Miedzeszyńskim - na fotelu kierowcy leżały kryształki

Rozbity Mercedes na Wale Miedzeszyńskim - na fotelu kierowcy leżały kryształki

FOT. Straż Miejska Warszawa

W rozbitym Mercedesie, który stał na Wale Miedzeszyńskim bez kierowcy, strażnicy miejscy zauważyli na fotelu kierowcy plastikową torebkę ze strunowym zamknięciem i białą zawartością. Auto miało urwane słupki, wystrzelone poduszki i zniszczony przód, a pod karoserią widać było wyciekające płyny. Sprawę przejęła policja, a na miejsce wezwano drogówkę i techników kryminalistyki.

Do zdarzenia doszło w niedzielny poranek 14 czerwca na Pradze-Południe. Patrol straży miejskiej z VII Oddziału Terenowego jechał z nietrzeźwym pasażerem, gdy na trasie zauważył rozbity samochód stojący na pasie Wału Miedzeszyńskiego. Mercedes był porzucony, a przed nim widać było ślady hamowania, wyrwane z ziemi słupki, szczątki betonowego kosza na śmieci i unieruchomiony pojazd.

Strażnicy nie mogli długo zostać przy wraku, bo musieli zadbać o bezpieczeństwo przewożonej osoby. Na miejsce sprowadzili więc kolejny patrol, który przejął zabezpieczenie auta zagrażającego innym kierowcom. Funkcjonariusze ustalili, że silnik był jeszcze ciepły, a spod samochodu wyciekały płyny eksploatacyjne.

Kiedy zajrzeli do środka, na fotelu kierowcy zobaczyli torebkę strunową z białymi granulkami lub kryształami. To właśnie ten szczegół sprawił, że zwykłe powypadkowe zdarzenie zaczęło wyglądać znacznie poważniej. Na miejsce od razu skierowano policję.

Policjanci ściągnęli do sprawy specjalistów z Wydziału Ruchu Drogowego i techników kryminalistyki. Teraz to oni mają ustalić, jak doszło do tego zdarzenia i co dokładnie znajdowało się w aucie. To wygląda na wypadek, który w jednej chwili zamienił się w policyjny trop z możliwie dużo cięższym tłem niż samo zniszczone auto.

na podstawie: SM Warszawa.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Straż Miejska Warszawa). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.