Ptasia grypa znów uderzyła na Mazowszu i służby wprowadzają twarde zasady

Ptasia grypa znów uderzyła na Mazowszu i służby wprowadzają twarde zasady

W powiecie żuromińskim rozbrzmiał alarm związany z wysoce zjadliwą grypą ptaków, a mazowieckie służby weterynaryjne postawiły sprawę jasno – wirusa trzeba odciąć zanim ruszy dalej. Podczas posiedzenia wojewódzkiego zespołu kryzysowego padł mocny apel o bezwzględną bioasekurację, bo w takich sytuacjach każdy błąd hodowcy może kosztować bardzo dużo. Dla mieszkańców to przede wszystkim sygnał, że rynek drobiu i zasady jego utrzymania w regionie wchodzą w tryb ostrzejszej kontroli.

  • W Żurominie wirus wymusił reakcję jeszcze tego samego dnia
  • Strefy ograniczeń już obowiązują i nie ma miejsca na improwizację
  • Dla ludzi zagrożenie jest niewielkie, ale dla hodowli stawka pozostaje wysoka

W Żurominie wirus wymusił reakcję jeszcze tego samego dnia

W województwie mazowieckim potwierdzono ogniska HPAI, czyli wysoce zjadliwej grypy ptaków. Najmocniej wybrzmiało to podczas posiedzenia Mazowieckiego Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego, gdzie weterynaria zwracała uwagę na konieczność szybkiego odizolowania ogniska choroby.

Mazowiecki wojewódzki lekarz weterynarii razem z powiatowymi lekarzami weterynarii podkreślali, że najważniejsze jest teraz utrzymanie najwyższych standardów ochrony w hodowlach. Chodzi zarówno o duże fermy, jak i mniejsze gospodarstwa przyzagrodowe, w których wirus może przenosić się równie łatwo, jeśli zabraknie dyscypliny.

Strefy ograniczeń już obowiązują i nie ma miejsca na improwizację

W powiecie żuromińskim wyznaczono strefy zapowietrzone i zagrożone. To właśnie tam hodowcy muszą działać według dodatkowych zasad, bo każdy kontakt ptactwa z zewnętrznym środowiskiem zwiększa ryzyko rozprzestrzeniania się choroby.

W tych obszarach trzeba liczyć się z ograniczeniami, które dotyczą zarówno utrzymania drobiu, jak i przemieszczania produktów pochodzenia ptasiego. Służby przypominają o kilku podstawowych obowiązkach:

  • zabezpieczeniu budynków, w których przebywają ptaki
  • ograniczeniu kontaktu drobiu z dzikim ptactwem
  • dezynfekowaniu sprzętu i pojazdów
  • prowadzeniu ewidencji osób wchodzących na teren gospodarstwa
  • czasowym zakazie przemieszczania ptaków
  • zakazie organizowania targów, wystaw i innych zgromadzeń drobiu

To właśnie takie rozwiązania mają zatrzymać wirusa na lokalnym odcinku i nie dopuścić do tego, by zaczął przeskakiwać między kolejnymi gospodarstwami.

Dla ludzi zagrożenie jest niewielkie, ale dla hodowli stawka pozostaje wysoka

Weterynaria uspokaja, że wirus HPAI nie stanowi zagrożenia dla zdrowia ludzi. Problem zaczyna się jednak tam, gdzie choroba trafia do stad – wtedy potrafi powodować bardzo wysoką śmiertelność wśród ptaków i generować ogromne straty dla producentów.

W takich momentach najbardziej liczy się codzienna ostrożność: czyste wejścia do kurników, porządna dezynfekcja i brak przypadkowego kontaktu z ptactwem dzikim. To nie są formalności na papierze, tylko podstawowy mur ochronny, od którego zależy, czy ognisko choroby pozostanie zamknięte w jednym miejscu.

na podstawie: Mazowiecki Urząd Wojewódzki.