Dziki na Żoliborzu coraz śmielej wychodzą z zieleni i uczą ostrożności

Dziki na Żoliborzu coraz śmielej wychodzą z zieleni i uczą ostrożności

Na Żoliborzu dzik przestał być widokiem od święta. Coraz częściej pojawia się przy parkach, skwerach i ogrodach działkowych, a to znak, że warszawska zieleń stała się dla niego wygodnym azylem. Dla mieszkańców to jednak nie egzotyka z natury, tylko spotkanie, które wymaga spokoju i kilku prostych zasad. W mieście dzik żyje blisko człowieka, ale wciąż pozostaje zwierzęciem, którego zachowania nie da się przewidzieć do końca.

  • Miasto, które stało się dla dzików wygodnym schronieniem
  • Spotkanie z dzikiem wymaga spokoju, nie pośpiechu
  • Najczęściej błąd zaczyna się od psa i od resztek jedzenia
  • Kiedy trzeba dzwonić po pomoc

Miasto, które stało się dla dzików wygodnym schronieniem

Warszawa od dawna daje dzikom wszystko, czego potrzebują przez cały rok. Mają pod ręką jedzenie, kryjówki w gęstej zieleni i niewielu naturalnych wrogów. Z tego właśnie bierze się zjawisko synurbizacji, czyli przystosowania dzikich zwierząt do życia obok ludzi.

Na Żoliborzu oznacza to, że spotkanie z dzikiem nie jest już wyjątkiem. Zwierzęta pojawiają się zwłaszcza tam, gdzie jest dużo roślinności i mniej miejskiego ruchu – przy parkach, skwerach oraz na terenach ogrodów działkowych. Dla przechodniów to często zaskoczenie, ale dla służb to coraz bardziej znany obraz miejskiej codzienności.

Spotkanie z dzikiem wymaga spokoju, nie pośpiechu

Najważniejsza zasada brzmi prosto – nie wolno wpadać w panikę. Dziki przyzwyczaiły się do człowieka, ale nie stały się przez to łagodne ani przewidywalne. Gwałtowny ruch, a tym bardziej próba ucieczki, może je sprowokować.

Eksperci z Lasów Miejskich przypominają, że w takiej sytuacji najlepiej powoli się wycofać i nie wykonywać nerwowych gestów. Szczególnie ostrożnie trzeba zachować się wtedy, gdy na drodze pojawi się locha z warchlakami. Samica broni młodych bardzo zdecydowanie, dlatego nie należy zbliżać się do niej ani próbować ją ominąć zbyt ciasno. Jeśli dojdzie do bezpośredniego ataku, najbezpieczniej szukać schronienia na podwyższeniu albo za przeszkodą.

Najczęściej błąd zaczyna się od psa i od resztek jedzenia

Dla dzika pies nie jest „tylko psem” – może zostać odebrany jako zagrożenie niezależnie od wielkości czy charakteru zwierzęcia. Dlatego na terenach, gdzie dziki bywają widywane, pies powinien być prowadzony na smyczy. Nie warto pozwalać mu podbiegać, szczekać z bliska ani drażnić zwierzęcia, bo taka sytuacja może skończyć się źle dla obu stron.

Równie ważne jest to, co ludzie zostawiają po sobie. Najsilniej przyciąga dziki łatwy dostęp do jedzenia, a więc odpady komunalne, resztki żywności i worki wystawione zbyt wcześnie. Żeby ograniczyć ich wizyty, warto pamiętać o kilku prostych zasadach:

  • szczelnie zamykać pojemniki na odpady,
  • dbać o porządek wokół altan śmietnikowych,
  • wystawiać worki tuż przed odbiorem, a nie zostawiać ich na noc,
  • nie wyrzucać jedzenia na trawniki ani do krzaków,
  • zabezpieczać kompostowniki,
  • karmić koty wolnożyjące w miejscach niedostępnych dla dzików.

To właśnie codzienne nawyki mieszkańców decydują o tym, czy zwierzęta będą zaglądały bliżej zabudowy. Dziki najczęściej żerują wieczorem i nocą, choć w mieście mogą pojawiać się o każdej porze dnia.

Kiedy trzeba dzwonić po pomoc

Nie każdy widok dzika wymaga interwencji. Jeśli zwierzę tylko przechodzi i nie zagraża ludziom, zwykle wystarczy zachować dystans i dać mu przestrzeń. Pomoc służb jest potrzebna wtedy, gdy dzik jest ranny, zachowuje się agresywnie, utknął w zamkniętej strefie albo uczestniczył w kolizji drogowej.

W takich sytuacjach można kontaktować się z odpowiednimi służbami:

  • Lasy Miejskie – Warszawa, pracownicy terenowi – 600 020 746 lub 600 020 747
    zgłoszenia dotyczące dużych zwierząt, kolizji drogowych z dużymi ssakami i transportu do ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt,
  • Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Lasów Miejskich – 722 008 151 lub 22 612 25 60
    porady i ocena, czy zwierzę wymaga pomocy,
  • Straż Miejska, Ekopatrol – 986
    interwencje dotyczące ptaków i małych ssaków.

Na Żoliborzu, podobnie jak w innych częściach Warszawy, dzik stał się już elementem miejskiego krajobrazu. Nie da się go po prostu „usunąć” z mapy, ale można ograniczyć ryzyko spotkania i nauczyć się reagować bez pośpiechu. W mieście to często właśnie rozsądek okazuje się skuteczniejszy niż strach.

na podstawie: UD Żoliborz.