Po 26 latach śledczy wracają do zbrodni dwóch nastolatek z Radzymina

Po 26 latach śledczy wracają do zbrodni dwóch nastolatek z Radzymina

FOT. KSP Warszawa

Dwie uczennice zniknęły po festynie w Radzyminie i przez lata nie było wiadomo, co się z nimi stało. Teraz stołeczni policjanci z Wydziału do walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw doprowadzili do skierowania aktu oskarżenia przeciwko dwóm mężczyznom. Grozi im nawet dożywotnie pozbawienie wolności.

Do zabójstwa dwóch nastolatek doszło 6 sierpnia 2000 roku w Radzyminie. Dziewczęta bawiły się ze znajomymi podczas festynu. Około godziny 23 miały spotkać się z rodzicami i wrócić do domu, ale nie dotarły na miejsce.

Rozpoczęły się szeroko zakrojone poszukiwania. Początkowo śledztwo dotyczyło pozbawienia wolności nastolatek oraz ich ewentualnego zabójstwa. Nie udało się wtedy ustalić, gdzie przebywały. Postępowanie zostało umorzone.

Do sprawy wrócili funkcjonariusze Wydziału do walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw Komendy Stołecznej Policji. Po ponad 20 latach od zaginięcia śledczy odtworzyli przebieg wydarzeń z dnia festynu. Zebrane dowody pozwoliły przedstawić zarzuty trzem mężczyznom, którzy tego dnia przebywali z nastolatkami i byli ostatnimi osobami widzącymi je żywe.

Na wniosek prokuratora cała trójka została tymczasowo aresztowana na trzy miesiące. Dalsze czynności prowadzone wspólnie z Prokuraturą Krajową doprowadziły do zakończenia postępowania i skierowania sprawy do sądu.

Akt oskarżenia obejmuje dwóch mężczyzn. Prokuratura zarzuca im zabójstwo obu nastolatek w związku z wielokrotnym, zbiorowym zgwałceniem pokrzywdzonych. Jeden z oskarżonych będzie odpowiadał w warunkach recydywy. W przeszłości był karany za napad połączony ze zbiorowym zgwałceniem.

Drugi oskarżony odpowie również za posiadanie znacznej ilości kokainy. Za zarzucane czyny grozi im kara dożywotniego pozbawienia wolności. Zgodnie z Kodeksem karnym za zabójstwo, w zależności od okoliczności czynu, może grozić kara od wielu lat pozbawienia wolności do dożywocia.

Wobec trzeciego mężczyzny zgromadzone dowody nie dały podstaw do skierowania aktu oskarżenia. O jego dalszej odpowiedzialności karnej nie będzie więc rozstrzygał sąd w tym postępowaniu.

Stołeczna Policja podkreśla, że sprawy niewykryte nie są zamykane wraz z upływem czasu. Powrót do akt sprzed lat, nowe ustalenia i ponowna analiza materiału dowodowego pozwoliły po 26 latach doprowadzić do sądowego finału śledztwa dotyczącego zaginięcia dwóch nastolatek.

To właśnie w takich sprawach widać, jak kosztowna dla sprawców może okazać się wiara, że upływ czasu wymaże zbrodnię. Dla rodzin dziewcząt akt oskarżenia nie kończy tragedii, ale po latach przybliża odpowiedź na pytanie, co wydarzyło się po ich wyjściu z festynu.

na podstawie: Policja Warszawa.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (KSP Warszawa). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.

Treści na stronie są opracowywane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji