Średniowieczne rękopisy wychodzą z gablot - BN ożywia język

Średniowieczne rękopisy wychodzą z gablot - BN ożywia język

FOT. Biblioteka Narodowa Warszawa

Do Pałacu Rzeczypospolitej przy Placu Krasińskich 3/5 w Warszawie warto zajrzeć w sobotę nie po cichu, ale z ciekawością. 18 kwietnia 2026 roku Biblioteka Narodowa otwiera tam dzień, w którym średniowieczne rękopisy, język i emocje dawnych wieków dostają drugie życie. Wstęp wolny 📚

  • W jednym dniu Biblioteka Narodowa poda trzy różne klucze do średniowiecza
  • JAM POSEŁKINI JEGO pokazuje, że dawny polski wciąż potrafi zaskoczyć
  • Kuratorski spacer prowadzi od psałterza do syren i najstarszych zaklęć

W jednym dniu Biblioteka Narodowa poda trzy różne klucze do średniowiecza

Plan jest prosty, ale bardzo gęsty od treści:

  • 12.00 - Matylda Paszkiewicz, Kiedy dobrze jest nową szatę oblec, a kiedy źle paznokcie strzyc. Astrologia codzienna w średniowieczu i wczesnej nowożytności
  • 15.00 - dr Łukasz Kozak, oprowadzanie kuratorskie po wystawie
  • 17.00 - prof. Tomasz Mika, Czy „Kazania świętokrzyskie” są rzeczywiście wyjątkowe?

Pierwszy z wykładów zagląda do rękopisu Conservatio sanitatis i wyciąga z niego coś więcej niż dawne medyczne porady. To opowieść o codziennych zaleceniach, zderzeniu wiedzy o zdrowiu z porządkiem zodiaku i teorią czterech humorów, a także o tym, jak takie treści trafiały do klasztornego kodeksu. W tle pojawiają się krakowskie kalendarze, pierwszy drukowany polski zielnik i mało dziś znana jatromatematyka, czyli świat, w którym astrologia i medycyna chodziły bardzo blisko siebie. 🌙

JAM POSEŁKINI JEGO pokazuje, że dawny polski wciąż potrafi zaskoczyć

Wystawa JAM POSEŁKINI JEGO. Język i emocje polskiego średniowiecza przyciąga nie tylko miłośników starych ksiąg. To prezentacja najstarszych polskich tekstów, z których część ma niemal 800 lat, a więc pokazuje język w wersji surowej, zaskakującej i czasem bliższej współczesnemu uchu, niż można by się spodziewać. Ekspozycję można oglądać do 30 czerwca 2026 roku, a za wejście nie zapłaci się ani złotówki - wstęp wolny.

Ta wystawa nie opowiada średniowiecza jak zamkniętego muzeum. Raczej rozkłada je na części i sprawdza, co z dawnej polszczyzny przetrwało do dziś, co się zmieniło, a co wraca w zaskakujących miejscach. Dla mieszkańców Warszawy to dobra okazja, żeby zobaczyć, jak bardzo współczesny język wyrósł z tekstów, które zwykle ogląda się tylko przez szybę.

Kuratorski spacer prowadzi od psałterza do syren i najstarszych zaklęć

O 15.00 dr Łukasz Kozak poprowadzi oprowadzanie, które brzmi jak wyprawa przez średniowieczne bestiarium i bibliotekę jednocześnie. W programie są m.in. tajemnice Psałterza floriańskiego, trzynastowieczne Kazania świętokrzyskie, smoczyca i syreny wyskakujące ze starych ksiąg, a także próba dotknięcia żywej dawności poprzez piętnastowieczną pieśń, zaklęcia i wyzwiska zapisane po polsku.

Wieczorem, o 17.00, prof. Tomasz Mika przyjrzy się z bliska pergaminowym paskom, które dla wielu są symbolem całej wystawy. Chodzi o Kazania świętokrzyskie - tekst od dawna owiany legendą wyjątkowości. Wykład ma rozłożyć ten mit na czynniki pierwsze i sprawdzić, skąd wzięła się ich sława, jak wyglądały dzieje rękopisu, dlaczego zniknął na wieki i co dziś naprawdę mówi o języku, literaturze oraz kulturze średniowiecznej Polski.

Na cały sobotni program obowiązuje wstęp wolny, więc to jedna z tych propozycji, na które można po prostu wejść z ulicy i dać się wciągnąć w opowieść o dawnym słowie.Wstęp wolny.

na podstawie: BN Warszawa.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Biblioteka Narodowa Warszawa). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.