Legia ratuje punkt w Ekstraklasa - Colak bohaterem w Gdyni

Legia Warszawa zremisowała na wyjeździe z Arką Gdynia 2:2 - wynik uratowany w dramatycznych okolicznościach dzięki dwóm trafieniom rezerwowego Antonio Colak w doliczonym czasie gry. Punkt nie przesuwa nas znacząco w tabeli - Arka pozostaje 14. z 22 punktami, my plasujemy się na 16. miejscu z 20 oczkami - ale sposób, w jaki go wywalczyliśmy, zostanie długo pamiętany przez kibiców obu ekip. Jako goście na stadionie GOSiR doświadczyliśmy prawdziwego rollercoastera emocji.
Przebieg meczu
Pierwsza połowa należała do gospodarzy - przełamujący cios padł w 26. minucie, gdy obrońca Arki Michał Marcjanik wyprowadził miejscowych na prowadzenie. Od tego momentu Arka grała z wyraźnym przeświadczeniem, że może kontrolować spotkanie i bronić cennego rezultatu przed własną publicznością.
Do 58. minuty nic nie zapowiadało, że mecz przyjmie jeszcze bardziej dramatyczny obrót. Wtedy to po błędzie w rozegraniu przeciwnika gospodarze skorzystali z okazji i Nazariy Rusyn podwyższył na 2:0 - cios, który wprowadził na trybunach atmosferę święta, bowiem zwycięstwo miało być m.in. akcentem obchodów 100-lecia miasta.
W drugiej połowie Legia próbowała odwrócić losy pojedynku - statystyki pokazywały przewagę w posiadaniu i przeważającą aktywność w ofensywie, ale długo brakowało konkretów. Trener zdecydował się wprowadzić na boisko ofensywne zmiany, a kluczowa okazała się rotacja przeprowadzona w końcówce - na placu pojawił się Antonio Colak. Widzowie, którzy sądzili, że Arka dowiezie zwycięstwo, przeżyli gwałtowny zwrot akcji - Colak trafił najpierw na 2:1, a następnie jeszcze raz w doliczonym czasie, doprowadzając do sensacyjnego remisu 2:2. Gdy piłka po drugim trafieniu wpadła do siatki, sztab i kibice gości odetchnęli z ulgą, a stadion gospodarzy zamarł.
Mecz zakończył się ostro - doszło do kilku żółtych kartek w ostatnich minutach, co podkreśliło napięcie towarzyszące końcowym scenom spotkania. Nie brakowało też kuriozalnych momentów poza samą piłką - na trybunach jeden z pracowników stadionu przypadkowo kopnął futbolówkę w poprzeczkę i… zgarnął nagrodę 10 tysięcy złotych, co rozładowało część nerwów wśród zgromadzonych.
Taktyka i co dalej
Arka pod wodzą Dawida Szwargi zaskoczyła przedmeczowymi zapowiedziami taktycznymi - choć mówiono o wariancie 1-3-5-2, gospodarze wystartowali w ustawieniu bliższym 1-3-4-3, co dało im agresywne ustawienie ofensywne i dobrze zorganizowaną strefę środkową. My z kolei wyszliśmy w systemie opartym na trójce z tyłu i szerokich pomocnikach - przez większość meczu dominowaliśmy w posiadaniu piłki (około 56%) i oddaliśmy zdecydowanie więcej celnych strzałów niż rywal (7 do 2), ale to Arka potrafiła zamienić swoje okazje na bramki wcześniej.
Zmiany wprowadzane przez trenera okazały się decydujące - wejście Colaka w 74. minucie odmieniło obraz ataku i dało nam impuls do końcowego szturmu. Mecz pokazał zarówno mocne strony zespołu - charakter i umiejętność odrabiania strat - jak i obszary do poprawy, zwłaszcza defensywa przy stałych fragmentach i koncentracja w ostatnich minutach.
Dla Arki szybkie starcie z Pogonią Szczecin czeka już za tydzień, natomiast my jedziemy na trudny mecz z GKS Katowice, gdzie trzeba potwierdzić zdobytą odporność psychiczną. Kolejne tygodnie zweryfikują, czy ten uratowany punkt będzie początkiem zwyżki formy, czy raczej cegiełką w trudnej wiosennej układance.
| Arka Gdynia | Statystyka | Legia Warszawa |
|---|---|---|
| 2 | Gole | 2 |
| 44% | Posiadanie | 56% |
| 2 | Strzały celne | 7 |
| 1 | Strzały niecelne | 3 |
| 3 | Strzały łącznie | 14 |
| 0 | Strzały zablokowane | 4 |
| 3 | Strzały w polu karnym | 9 |
| 1 | Strzały spoza pola | 5 |
| 3 | Rzuty rożne | 7 |
| 11 | Faule | 14 |
| 2 | Spalone | 0 |
| 1 | Żółte kartki | 5 |
| 5 | Interwencje bramkarza | 0 |
| 350 | Liczba podań | 445 |
| 255 | Podania celne | 356 |
| 73% | Skuteczność podań | 80% |
Autor: redakcja sportowa echowarszawy.pl

