Legia ratuje punkt w Ekstraklasa - Colak bohaterem w Gdyni

3 min czytania
Legia ratuje punkt w Ekstraklasa - Colak bohaterem w Gdyni

Legia Warszawa zremisowała na wyjeździe z Arką Gdynia 2:2 - wynik uratowany w dramatycznych okolicznościach dzięki dwóm trafieniom rezerwowego Antonio Colak w doliczonym czasie gry. Punkt nie przesuwa nas znacząco w tabeli - Arka pozostaje 14. z 22 punktami, my plasujemy się na 16. miejscu z 20 oczkami - ale sposób, w jaki go wywalczyliśmy, zostanie długo pamiętany przez kibiców obu ekip. Jako goście na stadionie GOSiR doświadczyliśmy prawdziwego rollercoastera emocji.

Przebieg meczu

Pierwsza połowa należała do gospodarzy - przełamujący cios padł w 26. minucie, gdy obrońca Arki Michał Marcjanik wyprowadził miejscowych na prowadzenie. Od tego momentu Arka grała z wyraźnym przeświadczeniem, że może kontrolować spotkanie i bronić cennego rezultatu przed własną publicznością.

Do 58. minuty nic nie zapowiadało, że mecz przyjmie jeszcze bardziej dramatyczny obrót. Wtedy to po błędzie w rozegraniu przeciwnika gospodarze skorzystali z okazji i Nazariy Rusyn podwyższył na 2:0 - cios, który wprowadził na trybunach atmosferę święta, bowiem zwycięstwo miało być m.in. akcentem obchodów 100-lecia miasta.

W drugiej połowie Legia próbowała odwrócić losy pojedynku - statystyki pokazywały przewagę w posiadaniu i przeważającą aktywność w ofensywie, ale długo brakowało konkretów. Trener zdecydował się wprowadzić na boisko ofensywne zmiany, a kluczowa okazała się rotacja przeprowadzona w końcówce - na placu pojawił się Antonio Colak. Widzowie, którzy sądzili, że Arka dowiezie zwycięstwo, przeżyli gwałtowny zwrot akcji - Colak trafił najpierw na 2:1, a następnie jeszcze raz w doliczonym czasie, doprowadzając do sensacyjnego remisu 2:2. Gdy piłka po drugim trafieniu wpadła do siatki, sztab i kibice gości odetchnęli z ulgą, a stadion gospodarzy zamarł.

Mecz zakończył się ostro - doszło do kilku żółtych kartek w ostatnich minutach, co podkreśliło napięcie towarzyszące końcowym scenom spotkania. Nie brakowało też kuriozalnych momentów poza samą piłką - na trybunach jeden z pracowników stadionu przypadkowo kopnął futbolówkę w poprzeczkę i… zgarnął nagrodę 10 tysięcy złotych, co rozładowało część nerwów wśród zgromadzonych.

Taktyka i co dalej

Arka pod wodzą Dawida Szwargi zaskoczyła przedmeczowymi zapowiedziami taktycznymi - choć mówiono o wariancie 1-3-5-2, gospodarze wystartowali w ustawieniu bliższym 1-3-4-3, co dało im agresywne ustawienie ofensywne i dobrze zorganizowaną strefę środkową. My z kolei wyszliśmy w systemie opartym na trójce z tyłu i szerokich pomocnikach - przez większość meczu dominowaliśmy w posiadaniu piłki (około 56%) i oddaliśmy zdecydowanie więcej celnych strzałów niż rywal (7 do 2), ale to Arka potrafiła zamienić swoje okazje na bramki wcześniej.

Zmiany wprowadzane przez trenera okazały się decydujące - wejście Colaka w 74. minucie odmieniło obraz ataku i dało nam impuls do końcowego szturmu. Mecz pokazał zarówno mocne strony zespołu - charakter i umiejętność odrabiania strat - jak i obszary do poprawy, zwłaszcza defensywa przy stałych fragmentach i koncentracja w ostatnich minutach.

Dla Arki szybkie starcie z Pogonią Szczecin czeka już za tydzień, natomiast my jedziemy na trudny mecz z GKS Katowice, gdzie trzeba potwierdzić zdobytą odporność psychiczną. Kolejne tygodnie zweryfikują, czy ten uratowany punkt będzie początkiem zwyżki formy, czy raczej cegiełką w trudnej wiosennej układance.

Arka GdyniaStatystykaLegia Warszawa
2Gole2
44%Posiadanie56%
2Strzały celne7
1Strzały niecelne3
3Strzały łącznie14
0Strzały zablokowane4
3Strzały w polu karnym9
1Strzały spoza pola5
3Rzuty rożne7
11Faule14
2Spalone0
1Żółte kartki5
5Interwencje bramkarza0
350Liczba podań445
255Podania celne356
73%Skuteczność podań80%

Autor: redakcja sportowa echowarszawy.pl