Jabłka wyglądają dobrze, ale przez upały mogą być stracone. Sadownicy boją się nie tylko mrozów

Obraz do artykułu: Jabłka wyglądają dobrze, ale przez upały mogą być stracone. Sadownicy boją się nie tylko mrozów

Jeszcze niedawno największy strach budził grad. Potem przyszły przymrozki. Dziś coraz częściej wystarczy kilka dni bezchmurnego nieba, by w sadzie zaczęły się problemy. I nie chodzi wyłącznie o brak deszczu. Coraz więcej producentów owoców mówi o zjawisku, które jeszcze kilkanaście lat temu było znacznie mniej dotkliwe - dosłownym “przypalaniu” owoców przez słońce.

Paradoks polega na tym, że dla większości z nas słoneczna pogoda oznacza dobre wiadomości. Wakacje, grille, pełne ogródki i dojrzewające owoce. W sadzie ten sam scenariusz potrafi wyglądać zupełnie inaczej. Bo kiedy temperatura przekracza 30 stopni, a kolejne dni nie przynoszą ani chmur, ani deszczu, sadownicy zaczynają patrzeć w niebo z coraz większym niepokojem.

Coraz więcej owoców przegrywa ze słońcem

Jabłko nie może schować się do cienia. Przez wiele godzin znajduje się dokładnie tam, gdzie dociera najmocniejsze promieniowanie słoneczne. To dlatego coraz częściej mówi się nie tylko o skutkach suszy, ale również o uszkodzeniach wywołanych samym nasłonecznieniem.

Jak zwracają uwagę autorzy portalu TRSK.pl, zajmującego się nowoczesnym sadownictwem i praktyczną wiedzą dla producentów owoców, problem staje się coraz bardziej widoczny podczas kolejnych fal gorąca. Temperatura powierzchni owoców może być znacznie wyższa od tej, którą pokazują stacje meteorologiczne.

Oznacza to, że nawet dobrze prowadzony sad może znaleźć się pod presją ekstremalnych warunków pogodowych.

Co naprawdę chroni owoce podczas fal gorąca?

W ostatnich latach sadownicy coraz częściej szukają odpowiedzi nie na pytanie, jak zwiększyć plon, ale jak utrzymać jego jakość mimo rekordowych temperatur.

Jakie rozwiązania stosowane są dziś w nowoczesnych sadach? Dlaczego niektóre owoce są bardziej narażone na uszkodzenia słoneczne niż inne? Jak ograniczać skutki przegrzewania i utraty jakości? Szczegółowo opisano to w materiale „Jak chronić owoce w sadzie przed falami upałów i silnym nasłonecznieniem?” , gdzie eksperci i praktycy sadownictwa analizują metody stosowane obecnie przez producentów owoców w Polsce i Europie.

Pierwsze objawy pojawiają się dopiero po kilku dniach

Najbardziej podstępne jest to, że po przejściu fali upałów często nie widać żadnych oczywistych szkód.

Drzewa nadal wyglądają zdrowo, a owoce pozostają na gałęziach. Dopiero później pojawiają się przebarwienia, uszkodzenia skórki czy problemy z jakością plonu.

Dla sadowników oznacza to nie tylko gorszy wygląd owoców. W przypadku produkcji deserowej liczy się również trwałość, możliwość przechowywania i odporność na transport. Każde pogorszenie tych parametrów może oznaczać wymierne straty.

Walka z upałem zaczyna się dużo wcześniej niż latem

Wielu osobom wydaje się, że o ochronie owoców przed wysokimi temperaturami myśli się dopiero wtedy, gdy słupki rtęci zaczynają przekraczać 30 stopni.

Rzeczywistość wygląda inaczej. Coraz więcej gospodarstw inwestuje w rozwiązania, które mają ograniczać skutki ekstremalnego nasłonecznienia jeszcze zanim nadejdzie fala gorąca. Znaczenie mają nie tylko systemy nawadniania, ale również sposób prowadzenia drzew, termin wykonywania niektórych prac oraz technologie pozwalające stabilizować warunki panujące w sadzie.

To pokazuje, jak bardzo zmienia się współczesna produkcja owoców i jak dużym wyzwaniem stają się coraz częstsze ekstremalne zjawiska pogodowe.

echowarszawy_kf
Serwisy Lokalne - Oferta artykułów sponsorowanych