Mokotowscy mundurowi zatrzymali 60-latka podejrzanego o kilka przestępstw. Późnym wieczorem, po zakrapianym spotkaniu z kolegami, mężczyzna przyszedł do mieszkania swojej partnerki. Wszczął bez powodu awanturę, zwyzywał ją, zerwał firanki z okien, zrzucił i rozbił wiszące szafki z kuchni, a później zabrał jej samochód i odjechał. Policjanci zatrzymali podejrzanego i odzyskali auto. Mężczyzna mający ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Trafił do policyjnego aresztu. Grozi mu kara do 5 lat więzienia.

Jak ustalili policjanci, nietrzeźwy 60-latek przyszedł do mieszkania swojej partnerki kilkanaście minut po 21:00. Był najwyraźniej pobudzony. Od samego wejścia szukał powodów do awantury. Zaczął wyzywać kobietę słowami wulgarnymi. Chciał ją uderzyć, po czym swoją złość przeniósł na przedmioty. Zerwał firany w pokoju, a następnie poszedł do kuchni i zaczął zrzucać i rozbijać szafki wraz z zawartością. Po zdemolowaniu połowy mieszkania zabrał kluczyki od jej samochodu. Wybiegł z mieszkania i prawdopodobnie odjechał autem.
Po zgłoszeniu awantury funkcjonariusze odszukali do na warszawskiej Woli. Mężczyzna szedł chodnikiem. Kiedy mundurowi zapytali go o to, czy wszczął awanturę, przyznał, że tak. Dodając, że zrobił bałagan w mieszkaniu swojej partnerki. Potwierdził też, że zabrał jej auto, ale nie powie, gdzie je postawił. Został zatrzymany. Badanie alkotestem wykazało, że miał ponad dwa promile alkoholu w organizmie. Mimo uporu 60-latka policjanci znaleźli i zabezpieczyli pojazd pokrzywdzonej.
Po wytrzeźwieniu może usłyszeć zarzuty umyślnego zniszczenia mienia, kradzieży pojazdu oraz kierowania samochodem w stanie nietrzeźwości. Sąd może go skazać na karę 5 lat więzienia.

asp. szt. Robert Koniuszy/rr