jazda na bombachW chwili gdy strażnicy dostali wezwanie dotyczące zakłócania spokoju i porządku publicznego, nie wiedzieli, że interwencja będzie dotyczyła posiadania substancji zabronionych i zakończy się na policji.

Kilka minut po 22.00 w nocy z 10 na 11 lutego patrol Straży Miejskiej VII Oddziału Terenowego został wezwany na ul. Cyrulików w Rembertowie . Zgłaszający twierdził, że grupa osób zakłóca spokój mieszkańców. Gdy strażnicy przybyli na miejsce, zastali tam kilku mężczyzn. Na widok patrolu mężczyźni zaczęli zachowywać się spokojnie i można byłoby powiedzieć, że nawet kulturalnie za wyjątkiem tego, że zaśmiecili teren niedopałkami, za co funkcjonariusze zmuszeni byli wyciągnąć surowe konsekwencje wobec zaśmiecających. Nagle jeden mężczyzna zaczął zachowywać się nerwowo i „delikatnie” oddalać z miejsca interwencji. Wzbudziło to u strażników podejrzenie, że mężczyzna ma coś do ukrycia. W trakcie dalszych działań strażnicy ujawnili, że faktycznie miał coś do ukrycia. W jednej kieszeni ujęty mężczyzna miał zawiniątko z zawartością białego proszku, twierdząc, że nie wie czy jest to dopalacz czy amfetamina, bo kupuje to u stałego dilera, który sprzedaje mu raz jedno, a raz drugie. Nie obyło się bez wezwania na miejsce policji. Czynności przeprowadzone w komisariacie doprowadziły do zatrzymania mężczyzny.